Moto Chorwacja 2018

Jak tam dojechać?

Opcje są dwie:

  1. Jeśli interesuje Cię wyłącznie Chorwacja a kraje jakiem masz po drodze to jedynie kraje tranzytowe to proponuję kierować się bezpośrednio na najbliższą miejscowość nad wybrzeżem w Chorwacji a później na spokojnie zjeżdżamy na południe wzdłuż wybrzeża. W moim przypadku tak właśnie było: miałem rozpoznać Chorwację przed rodzinnymi wakacjami w 2019 roku więc nie była to wycieczka z pauzami w co ciekawszym miejscu a po prostu „jazda do celu”. A celem w moim przypadku była miejscowość Senji. Oczywiście zależy kto i jak pojedzie. My jechaliśmy drogami „bezpłatnymi” więc autostrady w zasadzie omijaliśmy. To nie znaczy że wlekliśmy się okrutnie – nie. Spokojnie da się całą trasę z Opola do Senji przejechać w ciągu jednej doby i to całkiem sprawnie bo drogi są naprawdę przyzwoitej jakości… tylko po co skoro człowiek po takim numerze pada na pysk i budzi się 3 dni później…? Tym bardziej nie polecam takich numerów osobom, które jadą do Chorwacji z dalszych części Polski. Drogę do Chorwacji trzeba koniecznie podzielić na dwa a najlepiej na 3 etapy. Wówczas nie ma żadnych problemów ze zmęczeniem. Aczkolwiek trwa to dłużej. Coś za coś.
  2. Jeśli planujesz pozwiedzać coś po drodze a Chorwacja ma być jednym z kilku krajów jakie masz zamiar zwiedzić to polecam sobie tak zaplanować trasę aby Chorwacja była zdobywana w ostatniej kolejności. Dlaczego tak? – otóż tam jest najpiękniej. Jeśli zrobisz inaczej to po wyjeździe z Chorwacji będzie tylko gorzej, w którąkolwiek stronę byś nie wyjechał(a)! Dlatego proponuję wyjazd z Polski kierować na Rumunię (tam pozaliczać wiele wspaniałych miejsc a jest ich pełno), dalej Bośnia i Hercegowina (wiele ciekawych miejsc, zwłaszcza z okresu wojny lat 90tych). Niżej jeszcze Czarnogóra i Albania. A może jeszcze bardziej na południe i zahaczysz o Grecję? 🙂 W każdym razie zaplanuj to tak, aby do wybrzeża (z Adriatykiem) dojechać w miejscu najbardziej wysuniętym na południe. Od tego miejsca możesz śmiało jechać wzdłuż wybrzeża w stronę Chorwacji. Albania, Czarnogóra i Chorwacja – im dalej tym piękniej. W zależności od stopnia zmęczenia możesz wyprawę zakończyć na Senji i od tego miejsca skieruj się w stronę Polski. Możesz też pojechać dalej na północ, być może do Wenecji we Włoszech…? – to naprawdę jest nie daleko więc nie ma problemu 😉

Drogi jakimi jechałem z Opola do Senji (Chorwacja) to były drogi wyznaczone przez Google Maps. Nic nie modyfikowałem, zaznaczyłem jedynie „omijaj drogi płatne” w opcjach programu i to wszystko. Tak jak program wyznaczył tak jechałem. Nie były to autostrady (chociaż w Czechach i Słowacji spokojnie można motocyklem jechać po autostradach bez żadnych winiet). Na Węgrzech trzeba posiadać winietę elektroniczną. Należy ją wykupić przez internet maksymalnie do końca dnia (do północy) w dniu w którym korzystało się z takiej drogi. Po północy ich system porówna zeskanowane tablice rejestracyjne i jeśli nie ma winietki to masz mandat – tak w skrócie. Dlatego do północy masz czas żeby to załatwić (w razie jakbyś jednak trafił na taką autostradę).

W Chorwacji autostrady są płatne ale tego nie przeoczysz bo płatności odbywają się na bramkach, tak samo jak w Polsce. Nie ma więc możliwości abyś przeoczył(a) taką opłatę i naraził(a) się na jakąś karę.

Jak wspomniałem wyżej, My jechaliśmy drogami „bezpłatnymi” i wcale nie były to jakieś „pipidówy” tylko całkiem fajne drogi główne, którymi (jak jest taka potrzeba) to można przycisnąć. Można też nie przyciskać i delektować się widokami. jadąc autostradą takiej możliwości za bardzo nie ma ale za to kilka godzin szybciej będziesz na miejscu – coś za coś. Jak zwykle 😉

My trochę przesadziliśmy. W pierwszy dzień przejechałem grubo ponad 700 km ale ja miałem bliżej bo jechałem z Opola… mój kolega Marcin miał „troszkę” dalej – on jechał z Gorzowa Wielkopolskiego… taki tyci kawałeczek 😛 Padliśmy obaj niemalże na twarz niedługo po tym jak wjechaliśmy na teren Chorwacji. Namiocik i jedno z przygodnych miejsc… tak spędziliśmy pierwszą noc: nad jednym z jezior rybackich w towarzystwie wędkarzy (za ich zgodą!). Dlaczego nie warto cisnąć kilometry na siłę, szczególnie na początku? – bo na drugi dzień przejedziesz 50 kilometrów i będziesz tak samo zmęczony(a) jak dzień wcześniej po 400 kilometrach. To chyba nie o to chodzi żeby trasę po prostu przejechać (przy okazji się zajechać) ale żeby miło spędzić czas…?

Później mieliśmy odcinki bardziej grzeczne: po około 250-450km. Takie odcinki są najbardziej optymalne:

  • jadąc z przeciętną prędkością 80-90km/h, w okolicach obiadu będziesz na miejscu, zakładając że wyjedziesz dość szybko;
  • każdy kolejny kilometr zaczyna być bardziej bolesny od poprzedniego więc naprawdę nie ma co pchać się na siłę do przodu bo zrobi się z tego spanie – jazda – jedzenie… a gdzie odpoczynek i zwiedzanie?
  • masz druga połowę dnia na zwiedzanie, kąpiel w morzu czy zwyczajne „leżenie bykiem”;

Jak dobierać właściwą długość odcinków do przejechania? – jeśli rano wstałeś i jesteś „połamany”, zmęczony i patrzysz na motocykl jak na kata przed wykonaniem wyroku to znaczy że jechałeś dzień wcześniej zdecydowanie za długo. Dzisiaj jedź godzinę krócej. I tak codziennie. jak zmęczenie naprawdę przeszkadza to weź sobie jakiś apartament na 2 doby i zrób sobie totalny reset w jeden dzień (bez zasiadania na moto, tylko plażing, leżing i nicnierobing). To naprawdę potrafi „naładować baterie” na kolejnych kilka dni.

Dodaj komentarz