Moto Chorwacja 2018

Gdzie jeść?

Gdzie masz na to ochotę 😉

A tak na serio to zależy to od Twojego budżetu. Jeśli masz bogaty budżet do dyspozycji to wszelkie restauracje stoją przed Tobą otworem! Jeśli jednak dysponujesz skromniejszym budżetem to warto posiadać ze sobą kuchenkę turystyczną, pakiet jajek kurzych i trochę pieczywa – jajecznica z rana zaspokoi Twój głód na BARDZO wiele godzin. Ale żeby nie było że jesteś skazany na jajecznicę… po drodze znajdziesz bardzo dużo straganów z owocami. Owoce z takich straganów są MEGA smaczne i bardzo tanie! Posiadają też inną właściwość, której w Polsce nie uświadczyłem: da się nimi najeść! Za około 20 kun masz pół reklamówki owoców (zazwyczaj cena jest za kg obojętnie jakich owoców więc co sobie naładujesz to Twoje). Nie ma takiej opcji żebyś to zjadł wszystko na raz. Te owoce nie dość że są o niebo smaczniejsze to są… bardziej „mięsiste”, nie wiem jak to opisać. Naprawdę da się nimi najeść. Nie to co w Polsce, że owoce to w większości woda i można ich zjeść dowolną ilość, bez szans na najedzenie się.

Kolejna ważna propozycja „dla oszczędnych” to PEKARNICE (nie mylić z PEKARNA’mi). Różnica między PEKARNA a PEKARNICA jest taka, że Pekarna to po prostu zwykła piekarnia z podstawowymi wypiekami typu chleb, bułki i jakieś kilka wypieków na słodko. Natomiast Pekarnica to totalny wypas jeśli chodzi o wypieki. Znajdzeisz tam wszystko co da się upiec: od najprostszych wypieków po wyszukane ciasta. Nie wiem czy można coś zamawiać bo nie próbowałem ale to co jest upieczone i do dyspozycji jest po prostu MEGA smaczne… i tanie. Za 20 kun na osobę można się najeść… ba! NAPCHAĆ!!! Najczęściej w Pekarnicach znajdziesz stoliki, gdzie można w spokoju sobie skonsumować to i tamto. Naprawdę warto z nich korzystać.

Jeśli planujesz zatrzymać się na noc w apartamencie to będziesz mieć dostęp do kuchni. Warto więc wybrać się do jakiegoś marketu (w każdej miejscowości jakiś jest) i kupić coś na obiad / śniadanie. W apartamentach masz czas do 10ej godziny na opuszczenie apartamentu więc jest dość czasu na toaletę poranną, śniadanie i spakowanie się. nam się zdarzyło kilka minut przekroczyć ten czas i nie było najmniejszego problemu.

KAWA

Wydawałoby się, że to taki banalny temat, że nie warto o nim pisać. A jednak! Jeśli jesteś kawoszem i nie wyobrażasz sobie poranka bez kawy to lepiej miej ze sobą swój własny kubek, wodę, kawę (całą resztę potrzebną do przyrządzania kawy) oraz kuchenkę gazową. A to dlatego, że poza granicami Polski kawy na stacji paliw nie kupisz. W Czechach co prawda nie próbowałem ale na Węgrzech i w Chorwacji nie ma takiej możliwości. Jedyne miejsce, gdzie wypiliśmy kawę przy okazji tankowania to była stacja Lukoil, która była w jednym budynku z niewielką kawiarenką / barem. Na stacjach paliw najczęściej nie ma za dużo artykułów spożywczych a kawy to już wcale. Pytając się o kawę narażamy się na zdziwioną minę sprzedawcy… kto wie, być może zaproponuje Ci że zrobi we własnym zakresie… 😛

Kawa jest dostępna w zasadzie tylko w kawiarenkach. W formie espresso lub espresso z mlekiem – malutkie filiżaneczki. Zwykłe espresso wszędzie gdzie pijałem kawę kosztowało 8 kun natomiast espresso z mlekiem 10 kun (nieco większa porcja). jak jest słonecznie to kelner prawie na pewno przyniesie szklankę schłodzonej wody – w cenie. W związku z tym, że takie kafejki były ulokowane nad samym morzem (zaraz przy plaży) to bardzo często zdarzało się, że była możliwość wykąpania się i przebrania się. Kupowaliśmy więc kawę niekiedy tylko po to aby nikt nas nie pogonił i na zmianę szliśmy się wykąpać i przebrać. Oficjalnie piliśmy kawę. Żeby nie było… nikt nawet się na nas krzywo nie patrzył. Zasada jest taka: musisz coś kupić i siedź sobie nawet cały dzień przy jednej kawie i rób co chcesz. To całkowicie normalne. Natomiast całkowicie niedopuszczalne jest aby zasiąść do stolika (zająć go) i niczego nie zamówić. Nie tylko kelner poprosi o opuszczenie stolika ale również okolicznie siedzący Chorwaci nie omieszkają powiedzieć co o tym myślą… warto więc kupić tę kawę i mieć święty spokój. 8 czy 10 kun to są śmieszne pieniądze a mamy naprawdę fajne miejsce aby sobie posiedzieć. Sama kawa też jest bardzo dobra. Kawoszem nie jestem ale tam kawa bardzo mi smakowała. Raz nawet pokusiłem się aby wyjąć z bagażu jeden z wypieków (kupiony dzień wcześniej w pekarnicy) i przy okazji sobie skonsumowałem. Nie chciałem przeginać pały i zacząłem jeść nie przy stoliku a przy moto. Siedzący obok Chorwaci z uśmiechem na twarzy powiedzieli (po swojemu ale ich zrozumiałem) że mam miejsce przy stoliku i bez problemów mogę tam zjeść… więc zjadłem przy stoliku. Tak to tam działa. Kupić obojętnie co aby kupić i możesz przy tym siedzieć cały dzień, nikt nawet nie pomyśli żeby Ci coś powiedzieć.

Kawę w „polskim” rozmiarze w Chorwacji piłem jeden jedyny raz. Było to w Karlabagu, około 8-ej rano. Właścicielka przyniosła nam po jednej kawie normalnej wielkości i jednym pączku. Zastanawialiśmy się jaki był prawdziwy cel tej wizyty. Śmialiśmy się, że przyszła nas obudzić, żeby mieć pewność, że na pewno do 10ej będzie nas miała z głowy 😛

Dodaj komentarz