Moto Chorwacja 2018

KOSZT PODRÓŻY

Na koszt podróży składają się takie wydatki jak:

  • serwis motocykla przed wyjazdem;
  • koszt dodatkowego ubezpieczenia: zdrowotne, nnw i assistance – to absolutna podstawa;
  • koszt dodatkowych rzeczy jakie ze sobą zabierzesz;
  • koszt zakupu paliwa;
  • koszt wyżywienia;
  • koszt noclegu;
  • dodatkowe wydatki związane ze zwiedzaniem;
  • nieprzewidziane wydatki;

Płatności w Chorwacji przebiegają bardzo podobnie, żeby nie napisać tak samo, jak w Polsce. Można płacić chorwackimi kunami (gotówką) bądź kartą płatniczą / kredytową. Wyjątkiem są prywatne apartamenty, gdzie płacimy gotówką do ręki w Euro. Należy przy tym nadmienić, że w Chorwacji nie ma za dużo kantorów wymiany walut więc należy właściwie dobrać ilość posiadanych kun oraz ilość posiadanych Euro. Najlepiej mieć gotówki jak najmniej a za wszystko co możliwe płacić kartą. Jest to najbardziej bezpieczne i wygodne. Przewalutowanie w banku Pekao poszło po dość atrakcyjnym kursie i w zasadzie koszt przewalutowania można uznać za marginalny. nie wiem jak to się odbywa w innych bankach bo akurat ja i Marcin mamy konta w Pekao S.A. Ale po kolei…

Serwis motocykla przed wyprawą: niech nawet nikt nie próbuje wybierać się na wyprawę kilka tysięcy km od domu bez wcześniej przejrzanego motocykla! I nie mam tutaj na myśli jedynie samodzielną wymianę oleju w silniku z filtrami. Dopilnujcie, żeby motocykl został zrobiony przez kogoś kto faktycznie się na tej robocie zna i robi to na co dzień. Ja zaoszczędziłem na tym wydatku i omal nie przypłaciłem tego lawetą do Polski. Chociaż akurat w moim przypadku przyczyna była nie do przewidzenia i żaden serwisant raczej nie był w stanie przewidzieć tego, że alternator się przepali wraz z regulatorem napięcia. To po prostu działa i nagle przestaje, w każdym typie motocykla jest tak samo, bez żadnego ostrzeżenia. Jeśli coś jest do zrobienia to koniecznie to zrób. W czasie dalekich wypraw wszelkie niedociągnięcia wychodzą w najmniej odpowiednim momencie. Zawsze. Zadbaj więc o wszystko o co jesteś w stanie zadbać. Wszystkiego nie da się przewidzieć ale np. cieknące lagi czy zużyty napęd… o oponach nie wspomnę, należy bezwzględnie wymienić. Wszystkie newralgiczne punkty motocykla muszą zostać sprawdzone. Linki od gazu / sprzęgła być może trzeba nasmarować lub wymienić. Być może łożysko w kole ledwo zipie a samemu tego możesz nie zauważyć jeśli nie jesteś mechanikiem. Może potrzeba wyregulować silnik… i tak dalej. Przegląd motocykla przed daleką wyprawą to absolutna konieczność. Awaria kilka tysięcy kilometrów od domu zawsze oznacza gigantyczne kłopoty.

Dlatego wyeliminuj wszystkie awarie jakie jesteś w stanie wyeliminować. Jeśli jest coś, na czym „można jeździć” ale w każdej chwili może się popsuć – zrób to albo nie wyjeżdżaj. To, że się to popsuje w czasie jazdy jest pewne! Na takie wyprawy zabieraj ze sobą najbardziej potrzebne narzędzia i jakieś często psujące się elementy: na pewno regulator napięcia. W moim przypadku będzie to jeszcze alternator w obudowie, który oddam do przewinięcia i będę woził jako zapasowy. Dożo miejsca to nie zajmuje ale przynajmniej o ładowanie będę spokojny.

Ubezpieczenia: bez assistance na kraje, do których się wybierasz nawet się nigdzie nie wybieraj. Unikaj również ubezpieczeń, które mają w swojej ofercie „holowanie do najbliższego miejsca” gdzie mogą Cię naprawić – nic Ci to nie da w przypadku gdy na miejscu okaże się, że jednak nie da się tego tam naprawić. Laweta MUSI BYĆ zagwarantowana do kraju (naszego, PL 😉 ). Ja miałem dokładnie taki przypadek. Wyglądało to tak, że zostałem zawieziony do „elektromechanika”, który na miejscu stwierdził, że może coś zrobić ale dopiero w poniedziałek (a była sobota i wszystko już pozamykane!). Niestety dalsze poszukiwania kogoś, kto mógłby „mnie” naprawić mogły być realizowane wyłącznie odpłatnie, bo „usługa dojazdu do najbliższego miejsca serwisowego została już zrealizowana zgodnie z umową” – cytat z rozmowy telefonicznej z agentem w Polsce. Uważnie czytaj co kupujesz!

ZIELONA KARTA – nic nie kosztuje a zdecydowanie warto ją przy sobie mieć. Do Albanii da się wjechać bez paszportu ale bez zielonej karty już nie. Tak samo do Czarnogóry i Bośni. Jak wspomniałem, taka karta nic nie kosztuje a znacznie poszerza możliwości.

Ubezpieczenie zdrowotne to nie tylko bezpłatna karta ECUS. Taka karta nie gwarantuje Ci np. bezpłatnego transportu medycznego do Polski… a to nie są tanie rzeczy! Ilość usług medycznych jakie dostaniesz w ramach tej karty również jest BARDZO ograniczona. W praktyce nawet za załatanie zęba będziesz musiał zapłacić z własnej kieszeni. Warto sobie wykupić coś ekstra, co obejmuje kraje, przez które będziesz przejeżdżać.

Dodatkowe rzeczy na wyprawę: nie będę tutaj wypisywał rzeczy, jakie proponuję zabrać ze sobą na taką wyprawę bo lista jest prowadzona na forum >>TUTAJ<< i lista ta ulega ciągłej modyfikacji. Generalnie chodzi o to, że na wyprawę należy zabrać bardzo dużo rzeczy. Część z nich używamy na wielu wyprawach i wystarczy raz je zakupić i będą nam służyć przez lata. Są też rzeczy, które należy zakupić przed wyjazdem ale nie da się ich wykorzystać po raz drugi, np. jedzenie na drogę. O tym co ze sobą zabrać decydujesz Ty sam(a). Być może wiele z proponowanych przeze mnie rzeczy uznasz za zbędne ale pamiętaj: lepiej jest coś mieć i nie potrzebować niż potrzebować i nie mieć 😉 To też jest pasmo wydatków, zwłaszcza jeśli nie masz namiotu, śpiwora, materaca i paru innych rzeczy przydatnych na biwaku.

Koszt paliwa: zależy on od ilości kilometrów jakie trzeba przejechać oraz od średniego spalania motocykla na 100 kilometrów. Mi wychodziło średnio po 80 zł dziennie na paliwo. Niemniej bywało z tym różnie: jeden dzień nie tankowałem wcale bo dzień wcześniej za dużo nie jeździłem za to w ostatni dzień tankowałem ze 3-4 razy bo jechałem bezpośrednio z Węgier do Polski. Średnio należy liczyć około 80 zł na dzień. Spalanie mojego motocykla było na stosunkowo małym poziomie: około 4,5l/100km. Jeśli komuś motocykl spala więcej to musi się liczyć z większymi wydatkami na paliwo. W Chorwacji za paliwo płacimy w kunach i z tego co zauważyłem, w lipcu 2018 na całej długości wybrzeża cena za litr 95tki wynosiła dokładnie 10.41 kun za litr, co dawało jakieś 6 zł / litr – przypominam: lipiec 2018. Można płacić gotówką (tylko kuny!) lub kartą płatniczą / kredytową – nie ma z płatnościami najmniejszych problemów.

Koszt wyżywienia: To już zależy od tego gdzie i jak będziecie się stołować. Można jeść dobrze i tanio (jajecznica i te sprawy) a można źle trafić i zapłacić krocie za jakieś danie w restauracji, które będzie nie dogotowane czy nie dopieczone. My żywiliśmy się po prostu po drodze. Jak mijaliśmy jakąś pekarnicę to niemal z automatu się zatrzymywaliśmy i już był posiłek. Zawsze braliśmy coś na drogę (było na kolację albo nawet na śniadanie). Do tego stragany przy drodze więc witamin był dostatek. Średnio można liczyć jakieś 20-30 zł na dzień jeśli chodzi o koszt wyżywienia, łącznie z wodą.

WODA: Bardzo ważna rzecz: nie wolno doprowadzić do odwodnienia ani do zbytniej utraty elektrolitów z organizmu!  Ja z Polski przywiozłem ze sobą trzy opakowania pastylek musujących do rozpuszczania w wodzie: witamina C, Multiwitamina… i coś jeszcze ale nie pamiętam. Dwie wybrane przeze mnie tabletki (wg tego na co miałem ochotę) wrzucałem do butelki z wodą o pojemności około 1 litra i wychodził z tego napój wysokozmineralizowany o całkiem przyjemnym smaku (lubię słodkie i gazowane 😛 ). Oprócz tego w bagażu podręcznym miałem 2 butelki wody po 1,5 litra. Nie patrzyłem na jakość, brałem to co było najtańsze w sklepie. Pilnowałem żeby z rana na wyjazd mieć takie 3 butelki: 1l roztworu z tabletek i 2 butelki czystej wody po 1,5 litra każda. Łącznie 2,5 litra napojów na dzień… a bywało że brakowało! I to wcale nie rzadko. Niestety, cieplejsze kraje + konieczność jazdy w kombinezonie robią swoje…

Koszt noclegów: tutaj wachlarz wydatków może być przeróżny: od 0 zł za spanie na dziko po około 100 euro za apartament. Hoteli nie liczę bo ceny dobrych hoteli sięgają setek euro za dobę a te mieszczące się w naszym budżecie miały tak niski standard, że nie opłacało się kompletnie tam zaglądać, lepiej było w tej samej cenie brać jakikolwiek apartament. Ale kto bogatemu zabroni 😉

Wydatki związane z pamiątkami i ze zwiedzaniem: na dobrą sprawę nie mieliśmy chyba za dużo takich wydatków. ja zakupiłem raptem jeden magnesik na lodówkę z Dubrownika (obiecałem córce) a tak poza tym to nie pakowaliśmy się w jakieś ekstra płatne rzeczy bo tych darmowych było aż nadto. W Dubrowniku, o ile pojedziesz tam samochodem, musisz wziąć pod uwagę koszt parkowania, który sięgał zdaje się 40 euro za godzinę w zależności od strefy (odległość od „starego miasta”) więc jest to mega wydatek bo Dubrownik to ładnych kilka godzin… Co innego motocykle. Motocykle i skutery w Dubrowniku parkują za darmochę – sprawdzone info od policjanta. Są jednak dwa warunki:

  • nie wolno zajmować miejsca parkingowego dla samochodów;
  • nie wolno parkować w taki sposób aby w jakikolwiek sposób utrudniać ruch;

Oczywiście wszelkie zakazy również nas obowiązują, w tym zakaz parkowania i zatrzymywania się. Jak znajdziesz miejsce miedzy skuterami, możesz śmiało się ładować. Jak znajdziesz wolne miejsce przeznaczone dla jednośladów (jest ich dużo w Dubrowniku) możesz śmiało się ładować. Generalnie chodniki i wszelkie pobocza, gdzie nie będziesz przeszkadzać innym użytkownikom są do dyspozycji.

Wracając do kosztów zwiedzania: koszt przeciętnej dupereli (np magnes na lodówkę) to minimum 5 euro. jakieś większe rzeczy to cena w górę. Wejście i chodzenie po starym mieście Dubrownika jest darmowe ale wejście do jakiegoś ciekawego obiektu może być płatne, np. na mury albo do jakiegoś kościoła. Czy warto płacić? – nie wiem, nie korzystałem.

Obok starego miasta znajdziesz port do którego warto zajrzeć. nie mam na myśli tego głównego portu, gdzie cumują wielkie statki turystyczne. Mam na myśli stary port (chyba rybacki…?). Tam można wykupić sobie wycieczkę niewielką łodzią motorową po niedalekiej okolicy. Niestety nie pamiętam cen ale coś mi się kojarzy okolice 100 kun za osobę.

Nieprzewidziane wydatki: Trzeba sobie zaplanować budżet z niewielkim zapasem. Ja miałem kilka „wydatków”, których w ogóle nie planowałem. Z tych grubszych:

  • straciłem około 200 kun w Dubrowniku. Miałem taki banknot w gotówce w kieszeni (być może jeszcze jakieś inne, nie pamiętam) i albo mi wyleciał, albo ktoś mi go ukradł. Pilnujcie się w takich miejscach! Gdyby nie to, że miałem ograniczony termin z innych powodów to taka strata mogłaby wykreślić jeden dzień podróży z całej wyprawy… to z kolei może oznaczać że gdzieś nie dojedziesz, czegoś nie zobaczysz…
  • w drodze powrotnej do Polski padło mi całkowicie zasilanie: alternator i regulator napięcia. Zakupiłem za 40 euro zapasowy akumulator, który i tak do niczego mi się nie przydał… ale wydatek był. Musisz mieć przy sobie trochę kun albo euro bo z samego ubezpieczenia mechanicy za bardzo nie chcą zabierać się do pracy. Liczą po prostu na jakąś „propozycję”. Zależy co się zepsuje. A zepsuć może się wszystko. Od zwykłej „gumy” po poważną awarię motocykla. Mi się udało dojechać do Polski dzięki uprzejmości Marcina, który użyczał mi swojego akumulatora – zamienialiśmy się akumulatorami co około 100 km i tak dojechaliśmy do Opola. Bez niego miałbym MEGA problem i jeszcze więcej wydatków. nie wiem co by było droższe: laweta do Polski czy naprawa w Chorwacji… w Polsce samodzielnie zamówiłem sobie nowy alternator i nowy regulator napięcia, samodzielnie to sobie zamontowałem. Koszt naprawy z tego co pamiętam 550zł za części i trochę czasu przy moto. Działa wszystko bez najmniejszych problemów.
  • jeden raz nie udało mi się znaleźć miejsca na biwak a ze względu na zbliżający się wieczór zdecydowałem brać najbliższy nocleg jaki znajdę. No i znalazłem: miejsce w pokoju w jakimś przydrożnym hoteliku za „jedyne” 200 kun. Łazienka wspólna na cały korytarz więc szału nie było… ale nie było już sił na dalszą jazdę. Nie przewidziałem tego wydatku a na spanie gdzieś przy drodze kolejną noc nie miałem już sił i byłem za bardzo upodlony jeśli chodzi o higienę osobistą 😉

Jak widzisz wydatki związane z wyprawą to nie tylko benzyna i noclegi z wyżywieniem. To całe pasmo wydatków przed wyprawą (serwis motocykla, doposażenie indywidualne, ubezpieczenia). Możliwe, że po powrocie trzeba będzie ponieść jakieś koszty, np. naprawy motocykla czy opłatę za jakieś usługi (np. lawetę do Polski…?). Jak będziesz mieć pecha to koszt samego paliwa, noclegów i wyżywienia będzie mniejszy niż całej reszty. Nie planuj więc swoich wydatków „na styk” bo na pewno zabraknie Ci funduszy albo przekroczysz budżet. Zapas pieniążków na koncie musi być i musisz być przygotowany na powrót do Polski na lawecie bo nie wszystko da się naprawić w trasie… ale cóż, nasze hobby jest kosztowne i póki co nikt tego nie zmienił! 🙂

Dodaj komentarz