Moto Chorwacja 2018

Żeby nie było za słodko…

Plaże plaże plaże… i kamienie. Każda miejscowość usytuowana nad wybrzeżem oferuje jakieś plaże. Niestety, są to plaże kamieniste więc należy liczyć się z tym, że dzieciaczki nie będą miały okazji pobawić się w piasku. Chodzenie po kamieniach też jest średnio przyjemne, o leżeniu na nich nie wspomnę. Tutaj niestety bez leżaków się nie obejdzie. Plaże piaskowe są sztucznie utrzymywane przez niektóre hotele. Niestety, ceny takich hoteli bez trudu zrujnują każdy „polski” budżet więc piszę o tym raczej w ramach ciekawostki. O wiele mądrzejszym pomysłem jest zakwaterowanie się w jakimś apartamencie za kilkadziesiąt euro za dobę (za cały apartament bez względu na ilość osób) a wtedy nawet zakup leżaczków będzie bardziej ekonomiczne niż płacenie za tak drogi hotel. Zazwyczaj leżaczki są dostępne na plaży lub często można je znaleźć w apartamentach.

Jeżowce – to są nie groźne zwierzątka żyjące w Adriatyku. Niestety nadepnięcie na takiego jeżowca gołą stopą skończy się BARDZO boleśnie i nieprzyjemnie. Podobno nie jest to niebezpieczne dla zdrowia, o ile ktoś nie jest uczulony na jad owadów. Niestety jest to bardzo bolesne a leczenie dość nieprzyjemne bo kolce są obfite w różnego rodzaju bakterie i rany nie chcą się goić. Dlatego z powodu kamieni jak i  z powodu tych jeżowców nie warto wchodzić do wody bez obuwia ochronnego. Są dostępne nawet w Polsce specjalne buty do chodzenia „po wodzie” ale ja proponuję wchodzić do wody nawet w zwykłych trampkach czy „adidasach”, które ze względu na twardszą i grubszą podeszwę oferują zdecydowanie lepszą ochronę.

Inne zwierzątka – tak, mieliśmy bliskie spotkania pierwszego stopnia z jednym z najgroźniejszych zwierząt jakie tam występują. To znaczy Marcin miał. Nawet nie wiedziałem, że Skolopendry  żyją w Chorwacji. Teraz już wiem, że tak.

Skolopendra – ta właśnie sztuka

Co to jest za zwierzątko? jak sobie wygooglujesz to się przekonasz. Ukąszenie niektórych gatunków kończy się amputacją kończyny. Ja to zwierzątko poznałem przy innej okazji, przebywając w Iraku. Tam występuje właśnie ta niebezpieczna odmiana, w Chorwacji jest ta… mniej groźna. Niemniej jak zobaczyłem co Marcin wytrzepał ze spodni to nogi mi się ugięły bo miałem przed oczami szkolenie jakie zaliczyłem kilka lat wcześniej przed wyjazdem do Iraku i wiedziałem co to jest i czym kończy się ugryzienie skolopendry… na szczęście Marcina w Chorwacji występuje łagodna odmiana, której ugryzienie jest porównywalne z ukąszeniem kilkudziesięciu polskich os. Jeśli ktoś nie jest uczulony na taki jad to w zasadzie wystarczy przyjąć wapno i nie powinno być problemów. Lekarz w Polsce (z którym momentalnie byłem na linii telefonicznej) jak usłyszał co ugryzło Marcina to zalecił natychmiastową ewakuację do najbliższego szpitala… oczywiście że nie pojechaliśmy 😛 Z perspektywy czasu wiem, że to nie było za mądre bo Marcin faktycznie był realnie narażony na niebezpieczeństwo… ale w trudnych sytuacjach ludzie mają naprawdę dziwne pomysły. Na szczęście nic się nie stało i Marcin żyje pośród nas do dziś dnia i oby jak najdłużej 😉 Przy okazji kilka słów gdzie można się na skolopendrę napatoczyć: w zaciemnionych, ciepłych i wilgotnych miejscach. Czyli w ubikacjach. Im ubikacja gorszej jakości tym masz większą szansę na spotkanie skolopendry. Co ciekawe, Marcin „nabył” swoje zwierzątko na całkiem normalnej stacji paliw… więc nawet tam można się zdziwić. Wyobraź sobie, że siedzisz sobie na kibelku oddawając się przyjemnościom a tu ni stąd ni zowąd wchodzi ci takie zwierzątko na… ciało. Tak, najczęściej skolopendry przebywają sobie od wewnętrznej strony ubikacji więc jak nie zajrzysz głęboko do środka to jej nie zobaczysz… 😛

Ale spokojnie. Skolopendra to naprawdę rzadkie zwierzę. Trafić na skolopendrę to jak trafić szóstkę w totka… widzisz Marcin jakie miałeś szczęście? 😀

Oprócz skolopendry w Chorwacji możesz bez najmniejszych problemów znaleźć inne owady, które skutecznie potrafią popsuć humor. Komary występują powszechnie (a przed wyjazdem słyszałem że ich tam nie ma wcale). Wiem coś o tym, naprawdę. Ale komary to nie wszystko. Dużo bardziej upierdliwe są muszki… nie wiem jaką mają nazwę ale mogę opisać jak wyglądają: są takie małe jak nasze owocówki i są dość… agresywne, nie wiem czy to dobre słowo. Po prostu jak Cię wyczują to lecą w ciemno, od razu siadają na skórę i zaczynają gryźć. Nie patrzą na to czy je walniesz czy nie. Ale ich upierdliwość polega na czym innym: ich ugryzienie powoduje swędzącego bąbla, podobnego jak tego po komarze. Problem z nim jest taki, że on potrafi „być” i swędzieć przez wiele tygodni! Ja wróciłem z Chorwacji w pierwszej połowie lipca a pamiętam, że na początku września jeszcze kilka takich bąbli miałem! Jak się przed tym chronić? Po prostu wysmaruj się olejkiem do pieczenia o zapachu waniliowym (sprawdzony i niesamowicie skuteczny sposób „babciny”) albo użyj jakiegoś środka przeciw komarom ale… musi on być kupiony w Chorwacji. nie wiem dlaczego ale te polskie nie są skuteczne. Chyba po prostu są słabe bo w Polsce też nie są skuteczne. Natomiast te chorwackie działają i to całkiem fajnie… niestety zastosowałem to jak już byłem pogryziony przez te jebane muszki…

Wyjeżdżając do Chorwacji musisz o tych wszystkich niedogodnościach pamiętać. Niestety, tak to tam wygląda i albo się z tym pogodzisz, albo może lepiej jedź w inne miejsce jeśli to dla Ciebie za trudne.

Dodaj komentarz