Kask z przeznaczeniem na podróże motocyklowe

Jakie mam doświadczenia z kaskami?

Ja swoją przygodę z motocyklami rozpoczynałem od ustawy zezwalającej mi na jazdę na motocyklach 125cc na kategorii B. Tak jak duża część motocyklistów z małym stażem. W związku z tym, że nie byłem pewien tego czy to hobby jest dla mnie, zainwestowałem w najtańszy kask ale z homologacją, którego producent bierze udział w jakichkolwiek testach. Wybór padł na LS2 322.

Jest to kask integralny. Kask do wszystkiego… czyli do niczego. Na tor za bardzo się nie nadaje bo to jednak nie ta klasa skorupy i jakaś większa wywrotka… kask może tego jednak nie wytrzymać. Z kolei podróżowanie w tym kasku jako turysta to jedna wielka masakra. Wiatr dostaje się do wewnątrz kasku zarówno od dołu na twarz jak i bokami na uszy. Taka jest niestety konstrukcja tego kasku. Nieszczelności i szpary, którymi dostaje się powietrze do wewnątrz w bardzo dziwne miejsca, jest bardzo dużo. Ta sytuacja zmusiła mnie to podjęcia bardziej radykalnych działań.

Postanowiłem, że doszczelnię sobie ten kask we własnym zakresie. Przy okazji wygłuszę go sobie. Tak się jakoś składa, że rozmiar tego kasku był delikatnie na mnie za duży (jak się wybiera kask bez żadnego doświadczenia to takie są efekty 😉 ), więc miałem możliwość dołożenia jakiejś dodatkowej wyściółki… tylko jakiej?

Ekspertem od wygłuszania nie jestem ale zacząłem szukać po internecie. Bardzo szybko trafiłem na różnego rodzaju poradniki wygłuszania… samochodów. Wszystko fajnie, tyle że mata bitumiczna która w samochodach sprawdza się bardzo dobrze, w kasku nie sprawdziła się wcale. I dlatego piszę: NIE IDŹ TĄ DROGĄ! 😉

To jest najgorsze z możliwych rozwiązań. Minimalny efekt wygłuszania ale za to masa kasku wzrosła o jakieś 200-300 gram! To znaczy pewne pasmo częstotliwości zostało wyciszone ale to zdecydowanie „nie było to”. Przypadkiem, wpisując w allegro frazę „mata wygłuszająca” trafiłem na ciekawy produkt: gąbka wygłuszająca o grubości około 1 centymetra. W internecie znajdziesz ją pod nazwą „pianka akustyczna”. Dla mnie to gąbka 😛

Lekka, czarna i rzeczywiście: jej zastosowanie zdecydowanie poprawiło jakość podróżowania. Niestety, zanim zacząłem „rzeźbić” z tą pianką, zapomniałem wcześniej wyjąć matę bitumiczną… bo ona straszliwie dużo waży! I tak jeździłem ładnych kilka(naście?) miesięcy z kaskiem cięższym o jakieś 200-300 gram! Na długich dystansach to naprawdę przeszkadzało. Za to miałem (mam do tej pory!) kask LS2 prawdopodobnie najcichszy w Polsce, o ile nie na świecie 😛 Kask dostała w spadku moja żona. A że ma głowę mniejszą niż moja to zmieści się do niego jeszcze więcej maty wygłuszającej. Nie miała okazji jeszcze wypróbować bo jest zima ale na wiosnę… 😉 Myślę, że żona nie będzie narzekać a dodatkowa warstwa na pewno nie zaszkodzi w czasie jakiegoś drobnego nieszczęścia.

Facebook Comments
Śledź nas
20

Dodaj komentarz