Czas na zmiany…

Po powrocie z Chorwacji dorwałem się znowu do wnętrza kasku i wywaliłem całą masę bitumiczną jaka tam była. Kask znowu stał się lekki. Możecie sobie wyobrazić jak napieprzały mnie plecy jak dzień po dniu miałem na sobie ten kask, który ważył łącznie gdzieś koło 2 kg!? Niemniej jednak to ciągle jest kask integralny, więc z każdą pierdołą jaką musiałem iść do sklepu, musiałem kask ściągać a później cała procedura zakładania: kominiarka na głowę, kask na głowę, zapinanie kamerki, uruchamianie kamerki itd. Pomyślałem sobie, że skoro już jeżdżę dość mocno i daleko to może czas skończyć te eksperymenty i kupić po prostu coś dobrego i szczękowego. Po kilku dniach przeczesywania internetu trafiłem na bardzo dobre opisy kasku Schuberth C3 pro

Księgowa zatwierdziła plan i na początku grudnia 2018 kask zawitał na moją głowę. Jakie są moje odczucia? – niebo a ziemia! Nawet nie wiem czy można te dwa kaski jakoś do siebie porównywać. Nie będę porównywał poszczególnych elementów kasków do siebie, napiszę po prostu: w Schubercie wszystko jest lepsze. 

Zwróć uwagę na powyższe zdjęcia tego kasku: tam nie ma żadnych zbędnych elementów ani wytłoczeń. Wszystko co jest na tym kasku zostało dziesiątki razy przetestowane w komorze aerodynamicznej. Tam naprawdę wszystko jest tam gdzie powinno być i nie ma niczego czego być nie powinno. Kask może wydawać się nudny ale taki właśnie ma być bo taki kształt jest najbardziej optymalny jeśli chodzi o przepływ powietrza wokół kasku z jak najmniejszą ilością zawirowań. To z kolei przekłada się na mniejszy hałas z jakim producent musiał powalczyć już wewnątrz kasku.

Nie jestem jakimś pedantem i jakość materiałów nie jest jakimś moim oczkiem w głowie, niemniej jednak widać, że kask Schuberta to po prostu majstersztyk, w którym każdy szczegół został bardzo dokładnie przemyślany. Nie ma w nim żadnych przypadków. Wnęki na uszy są dokładnie tam gdzie być powinny. W LS2 te wnęki miałem jakieś 4 cm za uszami z tyłu głowy za to na wysokości uszu znajdują się otwory którymi przechodzą paski. W sumie „cóż w tym takiego” gdyby nie to, że tymi samymi otworami trafiało powietrze z zewnątrz wprost w moje uszy! Jakby nie moje „ulepszenia” w postaci gąbki akustycznej to pierwsza dalsza wyprawa i wróciłbym z bardzo poważnym zapaleniem uszu, z rozwalonymi zatokami itd.

C3 pro z kolei jest kaskiem całkowicie szczelnym. Zamykając wloty powietrza bardzo szybko można zaobserwować na szybce pojawiającą się wilgoć. Jednak uchylając wlot na szczęce od razu czuć jak przez cały kask przepływa świeże powietrze. Pomimo tego, że jechałem w temperaturze otoczenia około 7-8 stopni powyżej zera to kask ani razu mi nie zaparował. W LS2 pomimo założonego pinlocka w tempie niemal natychmiastowym parowała część szybki naokoło, która pozostawała bez pinlocka. Natomiast sam pinlock, pomimo że był zakupiony dokładnie pod ten model kasku, nie jest dokładnie szczelny i w pewnym miejscu widać było jak zaczyna się parowanie, które zmierzało wgłąb szybki zabezpieczonej pinlockiem. Było to o tyle nieprzyjemne, że uchylenie szybki przy małych prędkościach nie pomagało za dużo bo pinlock skutecznie utrudniał przepływ powietrza pomiędzy szybką a nim samym… taka sytuacja. Ale mówimy tutaj o ekstremalnych temperaturach powietrza, w granicach 5 stopni na plusie. Jak na motocykl na letnich szosowych oponach to jest ekstremalnie niska temperatura! 😀 Nie wymagajmy od kasku za 300 zł zbyt wiele 😉

W LS2 brakowało mi możliwości minimalnego uchylenia szyby. Można ją uchylić na około 1,5 cm (wichura na twarz) lub całkowicie zamknąć i parowanie szyby. Tyle z możliwości uchylania szyby w LS2. W C3pro szybę zamyka się inaczej. Tutaj szyba ma swoje zapięcie, które trzeba docisnąć aby szyba się zablokowała tam gdzie trzeba. Wystarczy, że się delikatnie położy szybę na to zapięcie bez domykania, i mamy około 1mm szczelinę. Tego mi właśnie brakowało w LS2. Poza tym wentylacja ze szczęki jest skierowana na szybę a nie na nos czy oczy, jak to miało miejsce w LS2 (nawiew z naturalnych nieszczelności od dołu kasku). W LS2 zdaje się, że wlot powietrza nie ma swojego ujścia, ktoś po prostu zapomniał o otworach wylotowych! Podobna sytuacja ma miejsce u góry głowy: w C3 pro można to otworzyć i od razu, nawet przy minimalnych prędkościach, czuć przepływ powietrza u góry głowy. W LS2 ten wlot ma charakter symboliczny. Jedynym jego plusem jest to, że po prostu jest. Poza tym nie działa więc ciężko cokolwiek o nim napisać. Jedyna forma wentylacji w LS2 to było rozszczelnienie sobie okolic przodu szyi oraz uchylenie szyby (co jak pisałem wyżej, nie jest takie proste a przyjemne to już wcale).

Ale dość pastwienia się nas biednym LS2. Za te pieniądze uważam, że kask spełnił swoje zadanie i to aż nadto. Gdybym teraz miał go przerabiać pod swoje możliwości to bym dodatkowo udrożnił kanały powietrza na wzór tego co jest w C3 Pro. Uszczelnić okolic szyi się niestety nie da bo prawdopodobnie nie wsadziłbym tam głowy. Poza tym oznaczałoby to uszycie dolnej części obicia LS2 od podstaw, wedle jakiegoś swojego projektu… a tego robić nawet mi się nie chce. Jedyne co mogę poradzić osobom poszukującym swojego pierwszego kasku: nie kupujcie od razu Schuberta za miliardy złociszy bo może się okazać, że pojeździcie tyle co nic bo nie będzie pieniędzy, bo nie będzie czasu, bo to jednak „nie to” itd. LS2 jest bardzo dobrym rozwiązaniem na początek. Jak się rozmyślisz to stracisz te 300 zł. Zawsze to lepiej niż stracić 2400 zł 😉 Ewentualnie jest on dobry dla kogoś, kto nie dysponuje środkami na Schuberta czy Shoei ale nie boi się ingerować w dodatkowe wygłuszanie kasku. Można wówczas zainwestować w tańszy kask o jeden numer za duży i pobawić się w dodanie gąbki akustycznej. Po takim zabiegu kask naprawdę staje się szczelny i bardzo cichy. W każdym razie bardziej cichy od tego co wypuściła fabryka. Głośność można śmiało porównać do tego co daje fabryczny C3 Pro bez żadnych przeróbek. Koszt wygłuszenia LS2 to kilkanaście zł z wysyłką za gąbkę akustyczną grubości około 1cm o wymiarach około 50x50cm. Taki kawałek maty spokojnie wystarczy na wygłuszenie 3-4 kasków. Waga gąbki… ile waży kawałek centymetrowej gąbki? 😉 Mój kask swoje ważył jeszcze nie tak dawno ale to była wina masy bitumicznej do wygłuszania samochodów. Już jej nie ma i waga jest „normalna” 😉

Czy Schuberta będę przerabiał? Na razie nie mam takich planów. Póki co ten kask jest nowy, wyściółka idealnie pasuje na moją głowę, nic nie uwiera, jest cichutko… po co to ruszać? 🙂 Niemniej jednak wiem, że czas zrobi swoje i wyściółka zacznie się ubijać. Jeśli do tego dojdzie to nie będę miał żadnych skrupułów, żeby dołożyć nieco gąbki akustycznej, zwłaszcza w okolice uszu. Jeśli wyciszę to co jest teraz to prawdopodobnie uzyskam efekt założonych do uszu stoperów! – tak, jest to możliwe. Gąbka akustyczna jest bardzo gęsta i bardzo dobrze izoluje uszy od dźwięków. Z resztą, dobre miękkie stopery są zrobione właśnie z takiej gąbki akustycznej – to ten sam materiał… więc już wiecie o czym piszę 😉

Facebook Comments
Śledź nas
error20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error

Podoba się strona? Zapraszamy na więcej :)

RSS
Facebook
Facebook
YouTube
YouTube