Czy motocykl jest dla Ciebie?

Po co mi więcej niż 125cc. Przeciez ja i tak nie będę szybko jeździć„. Serio? 😉 Nawet nie wiesz ile razy to słyszałem. Wszyscy Ci którzy mi tak mówili już dawno temu porobili prawo jazdy kat. A i mają już większe maszyny. Kupując motocykl klasy 125cc proponuję nie inwestować za dużo pieniędzy, zwłaszcza w nowe sprzęty. Pamiętaj, że rynek jest bardzo mocno nasiąknięty tymi motocyklami i w przyszłości będą problemy ze sprzedażą takiego sprzętu. A będziesz chciał sprzedać niemal na pewno. Uwierz mi 😉

Co proponuję? – na start używany motocykl 125cc w przystępnej cenie, który nie jest skomplikowany technicznie i którego obsługa jest równie skomplikowana co obsługa motorynki. Na rynku znajdziesz mnóstwo egzemplarzy Rometów czy Junaków. Jak nie jesteś przekonany co do „chińskich” motocykli to możesz próbować szukać czegoś „japońskiego”… chociaż owe „japońskie” motocykle małej pojemności również są produkowane w chińskich fabrykach, na tych samych liniach montażowych co nasze Junaki czy Romety. Oczywiście jakość idzie w parze z ceną więc nie ma co oczekiwać cudów od motocykla za 2-3 tysiące złotych. Taki motocykl będzie po prostu jeździł i należy spodziewać się konieczności częstych przeglądów i niedużych napraw. Na szczęście części zamienne do Junaków czy Rometów są stosunkowo tanie więc nie powinno to zrujnować domowego budżetu. W razie czego wyciągasz drobniaki z kieszeni i kupujesz nowy element. Tak to wygląda. Co do „japońskich” motocykli to już nie ma tak słodko.  Ja osobiście zakupiłem fabrycznie nowy Junak RS125 (co było błędem jeśli chodzi o „nowy”), który jak do tej pory był moim najlepszym motocyklem: niezawodny, prosty w obsłudze, wybacza mnóstwo błędów, tani w utrzymaniu.

Naprawdę wdzięczny motocykl, całkiem solidnej jakości. Z tego co pamiętam, akurat ten model jest budowany i składany na tej samej linii produkcyjnej co „japoński” motocykl Yamaha YBR125… teraz już widzicie dlaczego nie ma za bardzo sensu pakować się w o wiele droższe „japońskie” motocykle klasy 125cc 😉

Dlaczego napisałem, że błędem było kupować nowy motocykl 125cc? – bo stwierdzenie „po co mi większa maszyna” stało się BARDZO szybko nie aktualne. Trzeba było motocykl sprzedać a przecież nikt nie da mi ceny choćby zbliżonej do tej jaką ja dałem w sklepie. Przejechałem na tym junaku od kwietnia do końca sierpnia 2016 roku jakieś 3600 km więc motocykl był praktycznie fabrycznie nowy, co najwyżej dotarty. I motocykl w takim stanie zakupił ode mnie inny właściciel, oszczędzając kilka tysięcy złotych! Tyle straciłem przez tych kilka miesięcy. Tylko dlatego, że podkusiło mnie kupić motocykl „nowy z salonu”.

Facebook Comments
Śledź nas
20

Dodaj komentarz