Rozwiązanie 1 (działa ale bardzo krótko):
Do gniazda microUSB wtykamy kabel USB a drugi jego koniec do BARDZO DOBREGO źródła zasilania. Źródło zasilania musi dawać prąd ponad 1,6A przy 5V a najlepiej 2A lub więcej. Oczywiście kabel również nie może być byle jaki. Żyły zasilające nie mogą być za długie i muszą mieć odpowiedni przekrój (…).
W praktyce wyglądało to tak, że kabel sobie dyndał jak chciał a przy prędkościach przelotowych trzeba było zerkać co kilka sekund na kamerkę czy aby nie wyleciał. Ani to komfortowe, ani bezpieczne. Nawet jak nie wyleciał to owo „dyndanie na wietrze” powodowało, że kabel szybciutko ulegał uszkodzeniu. Najpierw objawiało się to przerwami w zasilaniu kamerki a później zasilanie przestawało działać całkowicie. Jak ktoś chce się w to bawić to proponuję zakupić więcej sztuk kabla i może będzie to miało jakikolwiek sens.

Rozwiązanie 2 (działało wyraźnie dłużej od poprzedniego ale też do czasu):
Zamiast wpinać kabel do kamerki i modlić się aby nie wypadł on w czasie jazdy postanowiłem zrobić jakieś bardziej trwałe rozwiązanie. Za pomocą dwóch blaszek wyprowadziłem na spodniej powierzchni kamerki dwa styki. Wewnątrz kamerki przylutowałem je odpowiednio do +5V (do tej ścieżki, która dawała 5V z gniazda microUSB w czasie ładowania) oraz drugi styk do masy. Z kolei w obudowie kamerki (tej wodoszczelnej) zrobiłem analogiczne styczniki od wewnątrz z dwóch blaszek, wyprowadzając połączenie na zewnątrz obudowy. Tam na zewnątrz był przylutowany na stałe solidny kabel USB, który po prostu wkładałem do zasilania. Póki wszystko było nowe to działało nawet całkiem fajnie i długo. Ale to rozwiązanie ma poważne minusy:
1. Z biegiem czasu blaszki z jakich zrobione były styczniki zabrudziły się i powoli przestawały przewodzić prąd między sobą;
2. Nawet wtedy, gdy wszystko technicznie było ok to i tak kamerka pobierała mniej prądu niż potrzeba do doładowywania baterii w czasie pracy. Bateria rozładowywała się tyle że po prostu wolniej. Wydłużało to pracę na baterii z jednej godziny do 2-3 godzin. Niby sporo ale nie o to chodzi.
3. Żeby w ogóle zrobić to rozwiązanie trzeba poważnie naruszyć konstrukcję kamerki wewnątrz… co w moim przypadku skończyło się uwaleniem modułu WiFi :/
4. Ten minus również tyczy się pierwszego rozwiązania. Jednoczesne nagrywanie i „ładowanie” powoduje, że kamerka niemiłosiernie się nagrzewa. A że w moim przypadku kamerka w czasie pracy zawsze znajduje się wewnątrz obudowy „wodoodpornej” to nie za bardo to ciepło miało gdzie być oddane… a wybierałem się na południe do cieplejszych krajów więc taka sytuacja była dla kamerki groźna.

Facebook Comments
Śledź nas
error20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error

Podoba się strona? Zapraszamy na więcej :)

RSS
Facebook
Facebook
YouTube
YouTube