Jak nagrywać kamerką bez przerwy i bez wymiany baterii?

Należało pomyśleć w jaki sposób zrobić jakieś gniazdko i wtyczkę żeby można było odłączać kabel od „baterii” kamerki… ale nie mikroUSB bo to za delikatne i mało stabilne. Potrzeba było czegoś nie za dużego i jednocześnie na tyle solidnego, żeby wstrząsy i wiatr w czasie jazdy nie były mu straszne. Grzebiąc w swoich elektronicznych szpargałach trafiłem na stare gniazdo audio do małego jacka. Ze znalezieniem wtyczki nie było żadnego problemu bo różnych badziewiackich słuchawek w domu trochę mam. Gniazdo bez problemów mieści się wewnątrz obudowy baterii do kamerki. Wystarczyło podlutować dwa kabelki pozostałe po oryginalnym akumulatorku do tego tego gniazda i zapamiętać gdzie jest plus a gdzie minus (dla pewności sprawdziłem miernikiem czy się nie mylę bo ewentualne zwarcie na ogniwach powerbanku spowodowałoby BARDZO efektowny snob iskier). Dla polepszenia stabilności zasilania dołożyłem trochę małych kondensatorów, które mają kompensować jakieś drobne niedociągnięcia w transmisji prądu. Wszystko zalałem klejem na gorąco aby wszystko unieruchomić. Tak przygotowana „bateria” jest gotowa i można ją zamknąć.

 

 

Analogicznie przylutowałem kabel głośnikowy do wtyczki typu mały jack. Znowu sprawdzenie miernikiem czy nie ma zwarcia i czy plus i minus są tam gdzie należy. Zostało rozebrać powerbank i podlutować drugi koniec przewodu do pinów, które łączą się bezpośrednio z ogniwami w powerbanku. Warto wstawić tam na przewodzie bezpiecznik 10A, tak dla pewności. Jak popełnisz błąd i pojawi się zwarcie to spali się bezpiecznik a nie powerbank 😉

Po kolejnym upewnieniu się, że plus i minus są tam gdzie być powinny i że oczywiście nie ma zwarcia (po podłączeniu przewodu do powerbanka odpowiednie napięcie pojawiło się na pinach obudowy baterii). No to cóż, wkładamy baterię z podłączonym przewodem do kamerki i sprawdzamy czy to w ogóle zadziała. Zepsuć się nic nie ma prawa bo napięcia są takie same jak w przypadku oryginalnego akumulatorka…
Wsadziłem zmodyfikowany akumulatorek do kamerki… i działa! Włączyłem jakieś bezsensowne nagrywanie w domu i zostawiłem na pół godziny. Ogniwa powerbanku były wcześniej do pełna naładowane więc na kamerce pojawiło mi się pełne naładowanie baterii. Po pół godzinie ciągłego nagrywania sufitu bateria ciągle na full. Po godzinie to samo… jakiś ślad że napięcie „ciutkę” spadło pojawiło się chyba po 4 czy 5 godzinach. Dłużej nie chciało mi się czekać. Postanowiłem wypróbować rozwiązanie w terenie.

Włożyłem kamerkę do obudowy „wodoszczelnej” ale oczywiście od dołu trzeba było zrobić jakiś otwór żeby można było wkładać wtyczkę do bateryjki. Obudowa jest przeźroczysta więc nie było problemu z nakreśleniem gdzie ma się znaleźć taki otwór. Kilka minut później kamerka była w obudowie a od dołu miała podłączony powerbank na około 50cm kablu od głośnika. Trzeba było go gdzieś dać. Okazało się, że boczna wewnętrzna kieszeń kurtki nadaje się znakomicie. Kask na głowę, podpinamy kabel, uruchamiamy kamerkę i jedziemy.

Dodaj komentarz