Kufry do motocykla

Jak to wygląda w praktyce?

Ja przetestowałem taki bagaż „na poważnie” wybierając się z kolegą do Chorwacji. Wyszło 11 dni. Tak byłem spakowany:

Gdzieś w Czarnogórze…

Jak widać, jeśli chodzi o bagaż to mamy tutaj przykład z rozsądnym „maksem”, czyli:
– komplet trzech kufrów;
– torba 48 litrów na tył;
– tankbag z najbardziej podręcznymi rzeczami i małą butelką na wodę;

Tak się jakoś złożyło, że kufer centralny miałem częściowo pusty. Była tam raptem butelka wody i jakieś inne drobne rzeczy. Przy takich kufrach bocznych i torbie z tyłu mogłem sobie na to pozwolić. Oczywiście na postojach miałem gdzie schować kask i kurtkę. Zawieszanie sobie kurtki i kasku na kierownicy „po prostu”, nie wchodziło w grę bo byłem za daleko od domu… 😉

Narzędzia do jakiejś ewentualnej samodzielnej naprawy upchałem pod siedzeniem… łącznie masa całkowita wzrosła o ładnych kilkadziesiąt kg. W zasadzie jeździłem tak jakbym jeździł z plecaczkiem i bagażem. Na normalnej drodze asfaltowej nie było żadnego problemu ale kto był w Chorwacji to wie, że niekiedy trzeba zjechać z asfaltu…

… i weź go teraz podnoś! W dwójkę szarpnęliśmy go z ledwością. Jakbym był sam to nie obyłoby się bez odpinania bagaży, podnoszenia motocykla i zapinania bagaży na nowo. Na szczęście nic poważnego się nie wydarzyło, ucierpiał jedynie lakier na boczku i nieco zarysował się kufer. W zasadzie jakby nie ten kufer to miałbym boczek połamany. Kufer przyjął na siebie znaczną część ciężaru i dlatego skończyło się na rysach. Morał z tej przygody taki: nie wybieraj się w dalszą podróż samotnie. NIGDY!!!

Dodaj komentarz