[1050] Triumph Tiger 1050

Dział dla wszystkich, którzy rozglądają się za motocyklem do 1500cc i nie mniejszej niż 1001cc
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 1
Posty: 272
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

[1050] Triumph Tiger 1050

Post autor: szymekdan » 15 listopada 2019, 12:30

20190403_172250.jpg
Opis wykonałem porównując tego Triumpha do mojego poprzedniego motocykla: Hondy VFR800 z 1998 roku. Możecie to wykorzystać jako analogie do motocykli sportowo turystycznych innych marek bo z całą pewnością wiele rzeczy będzie tożsamych.

Triumpha kupiłem wiosną 2019 roku z przebiegiem około 18 tys km, przesiadając się z VFR800 '98. Dlaczego taka zmiana? W końcu VFR mają znakomitą opinię jeśli chodzi o sprzęty sportowo turystyczne. Poza tym Triumph uchodzi za markę egzotyczną... czy nie będzie z nim problemów? No właśnie. Życie zweryfikowało fakt, że opinię internetowe nie zawsze mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Jak się okazuje VFR ma pewne wady ale o tym w innym miejscu.

Motocykl zakupiłem od poprzedniego właściciela, który nie miał za dużo czasu aby nim jeździć - jak mówił: własna firma za bardzo go pochłonęła. Aczkolwiek w garażu miał już innego Triumpha, co wskazywało że z tego musiał być co najmniej zadowolony. Mit "egzotycznej marki" powoli pada.

Dodatkowe wyposażenie z jakim go kupiłem:
  • boczne sakwy Givi + stelaże usztywniające
  • hand bary
  • podgrzewane manetki
  • żelowe siedzisko Triumph
  • wydech LeoVince
  • automatyczne smarowanie łańcucha (olejowe)
  • fabrycznie zainstalowany zestaw obniżający motocykl
Wyposażenie jakie dodatkowo mu dołożyłem:
  • deflektor na szybę
  • osłona chłodnic (wodnej i olejowej)
  • tylny kufer Kappa GR52 + stelaż mocujący
  • przedłużenie przedniego błotnika
  • dodatkowa linia zasilająca [12V] dla gadżetów, która automatycznie się włącza po uruchomieniu silnika oraz wyłącza po odłączeniu zapłonu
  • uchwyt na nawigację z mocowaniem do ramienia lusterka
  • nawigacja motocyklowa na Androidzie
Dzięki koledze Hanys z tego forum, mam również całkiem nie głupią narzędziówkę w miejscu, gdzie w motocyklach montuje się drugi wydech. Nie pytajcie z czego jest zrobiona...
Oczywiście z poprzedniego motocykla mam jeszcze torbę na siedzenie dla pasażera oraz tankbag - oba od Oxford.

WRAŻENIA PO PRZESIADCE Z VFR800
W zależności od źródła, masa własna Triumpha to 205 lub 235 kg. Ja się skłaniam do tej niższej. A to dlatego, że poprzedni motocykl (VFR800) waży 240kg i tę masę zdecydowanie mocniej czułem niż tego Triumpha. Triumphem majtam niczym rowerem pomimo faktu, że ma około 2cm wyższe siedzenie od VFR. Na VFR każde większe pochylenie motocykla i jest położenie na boku. Triumphem już nie raz zdarzyło mi się majtnąć z jakiegoś powodu w bok ale nie ma mowy o wywrotce - właśnie z powodu masy, której nie czuć. oczywiście gdybym mocno przechylił motocykl to bym go w końcu nie utrzymał w pionie ale w czasie normalnego użytkowania to mi się raczej nie zdarza.
Druga rzecz to pozycja za kierownicą. Ja do nie dawna byłem wręcz przekonany, że pochylona pozycja za kierownicą motocykla to jest najlepsze co może być... do czasu aż się wybrałem do Chorwacji na 11 dni. Pierwsze dwa-3 dni były znośne ale kolejne to była jedna wielka masakra. Pozycja pochylona wymusza dźwiganie masy głowy i kasku. Nie zwraca się na to uwagi jak się jeździ kilka godzin a później można wypocząć przez dzień lub dwa. Na wyprawach się jeździ a nie odpoczywa więc z dnia na dzień mięśnie pleców dawały mi coraz bardziej w kość. Doszło do tego, że w przedostatni dzień zmuszony byłem zrobić sobie dzień laby aby odzyskać siły i dojechać do domu... chyba nie o to chodzi jeżdżąc turystycznie.

Ochrona motocykla
To kolejna kwestia o której chciałbym napisać. Prawdopodobnie większość ludzi kupując motocykl nie zwraca uwagi na takie rzeczy jak np. gmole. Jednak moje doświadczenia z VFR800 spowodowały, że gmole albo możliwość ich zainstalowania to był podstawowy warunek zakupu. Po prostu znudziło mi się malować motocykl co najmniej raz do roku tylko dlatego że nie utrzymałem go w pionie. Posiadając gmole nie uszkadzam motocykla a co najwyżej mogę porysować gmole... które wystarczy oczyścić i pomalować, choćby hamaraidem. W VFR gmoli nie było przez co boczne plastiki były wiecznie porysowane od wywrotek. Oprócz gmoli zainstalowałem do motocykla ochronę chłodnicy, która chroni chłodnice przed uderzeniem kamienia spod koła. Podobno dostępność tych chłodnic nie jest za ciekawa więc wolałem wydać te 400zł na osłonę niż szukać chłodnicy w trasie za tysiące zł.

Komfort podróżowania
Jeśli chodzi o komfort podróżowania to w porównaniu do VFR800 jest niebo a ziemia. Pozycja w czasie jazdy nie jest dokładnie wyprostowana ale jest już nieporównywalnie lepiej niż to było w VFR. Mogę jechać naprawdę wiele godzin i mięśnie pleców nie bolą. Do tego fabryczna szyba z dodatkowym reflektorem rzeczywiście chroni przed wiatrem również głowę. W VFR800 miałem najwyższą szybę jaką można było nabyć do tego modelu a i tak wiatrem dostawałem w kask w okolicach nosa i wyżej więc z ochroną było średnio. W Triumphie ochronę mam pełną pomimo tego, że szybę mam fabryczną. Dołożyłem jedynie wysoki deflektor i to wystarczyło aby pozbyć się wiatru całkowicie. Nie muszę pisać, że oprócz much z wizjera pozbyłem się również huraganu w uszach. Jazda z zatyczkami czy szukanie jakiegoś "cichego" kasku nie jest już konieczne. Handbary oczywiście spełniają swoją rolę i wiatr nie dmucha mi po dłoniach. W VFR tez nie było z tym dramatu bo profil przedniej owiewki był tak skonstruowany, że wiatr przelatywał bokiem a nie po dłoniach. Niemniej coś tam zawsze wiało. Kanapa w VFR była znakomita i wydawało mi się, że tego nie da się poprawić. Okazuje się że się da. W Triumphie jest ona o wiele lepiej wyprofilowana. Prawdopodobnie dzięki temu mam lepszy kontakt z podłożem pomimo wyższego siedzenia. Z kolei grubość i szerokość bardziej z tyłu jest naprawdę bardzo komfortowa. Ja sobie założyłem dodatkową siatkę 3D na siedzenie kierowcy i tym sposobem zapewniłem sobie mikrowentylację moich szanownych czterech liter. Czy to działa? - tak, to działa i polecam. Koszt jest niewielki a problem przepoconych spodni i bielizny po wielu godzinach na motocyklu przestaje istnieć. Nic się nie lepi, nie ciągnie skóry... nieporównywalnie większy komfort w czasie podróży.
Nie bez znaczenia jest też wyższa i szersza kierownica. Jeśli do tego dołożyć zdecydowanie węższy promień skrętu kierownicą niż w VFR to z czystym sumieniem piszę: to jest całkiem inna jazda w wąskich i krętych uliczkach. Nie muszę się już zastanawiać czy się zmieszczę w tym ciasnym zakręcie... zmieszczę się na pewno. Przy VFR miałem wiele sytuacji że było "na styk" lub musiałem zawracać... na wiele razy, podczas gdy na tej samej drodze inni zawrócili sobie na raz, po prostu. Teraz i ja tak robię. Niby nic ale jak jesteśmy w trasie, załadowani bagażami to takie manewry potrafią popsuć humor.

Serwis motocykla
Tutaj znowu odniosę się do VFR800. W Hondzie były boczne owiewki które w pełni obudowywały motocykl. W Triumphie te owiewki są o wiele mniejsze, silnik mamy odsłonięty. Co to nam daje? - W razie konieczności zajrzenia do silnika, większość rzeczy jaką samodzielnie można robić w trasie, można to zrobić bez ściągania plastików. W VFR jedyne co mi się udało zrobić bez ściągania plastików to z wielkimi bólami zmienić olej. Z wielkimi bólami bo dostęp do filtra paliwa jest tylko od przodu (a tam przeszkadza koło a sam otwór też nie jest za duży). Natomiast śruba spustu oleju jest... dość nisko podłoża, bo VFR ma dość mały prześwit. Ale się da. W Triumphie takie problemy nie istnieją. Silnik mamy odsłonięty niemal całkowicie więc w razie czego po prostu wykonujemy swoje czynności i tyle.
Na plus dla VFR muszę napisać mono wahacz a co za tym idzie sposób naciągania łańcucha, który jest dziecinnie prosty, za pomocą mimośrodu. W Triumphie niestety mamy wahacz standardowy więc jest nieco więcej zabawy.
Jeśli chodzi o jakieś poważniejsze serwisowanie to Triumph Tiger nie jest już motocyklem z lat 90tych, który jest odporny na wszystko. Tutaj mamy wszystko bardzo dokładnie spasowane i ktoś kto jest amatorem może to jedynie zepsuć. Dlatego ja do serwisowania przed sezonem i przed wyjazdami serwisuję motocykl w serwisie. W VFR można było pewne rzeczy zrobić samemu, w Triumphie jest tyle rozwiązań, że ja jako laik boję się tego ruszać. Płyn chłodzący to nie może być zwykłe Borygo a jakiś specjalny płyn do tych silników. Nawet przednie lagi to nie są po prostu takie zwykłe lagi, jakie miałem w VFR. Proponuję więc tam swoich szanownych rączek nie wkładać i nie będzie problemów.
Z ciekawostek, dość ważnym aspektem jest fabrycznie zainstalowane złącze ODB2 w Triumphie - takie samo jakie są w samochodach. Co nam to daje? Możemy monitorować pracę silnika, odczytywać i kasować błędy a jak ktoś posiada kabel z chipem FTDI to może nawet zmieniać mapy w komputerze pokładowym! Moderzy będą w tym momencie zachwyceni. W VFR oczywiście nie ma mowy o takim złączu pomimo faktu, że tam jest komputer sterujący wtryskami i jakąś tam mapę musi posiadać. Ja wykorzystuję to złącze do monitorowania pracy silnika w czasie jazdy: spalanie chwilowe i średnie, napięcie w instalacji elektrycznej (czy jest ładowanie czy nie) itp. Oczywiście włączam to sobie tylko niekiedy, żeby się pobawić. W połączeniu z aplikacjami na smartfona można sobie stworzyć naprawdę ciekawy komputer pokładowy.

Właściwości jezdne i silnik
Triumph pod tym względem można porównać do takich motocykli jak Suzuki V-Strom czy Honda CBF itp. Mamy bardzo wygodną pozycję do jazdy a jednocześnie motocykl nie boi się prędkości. Oczywiście nie jest to motocykl zaprojektowany do ścigania się ale jak trzeba to jest czym odwinąć. Prędkość maksymalna jest porównywalna do VFR800 - 240km/h więc pod tym względem nie zrobiłem sobie "downgrade". Jeszcze nie sprawdzałem ile w tym prawdy i w sumie nie czuję takiej potrzeby. Przyspieszenie od zera na światłach jest wyczuwalnie lepsze niż przy VFR800. Prawdopodobnie wpływ na to ma mocniejszy silnik (115KM dla Triumpha vs 108KM dla VFR800) i mniejsza masa własna motocykla (235kg vs 240kg, licząc największą wagę Triumpha jaka jest dostępna w internecie). Triumph Tiger 1050 czuje się znakomicie zarówno przy małych jak i większych prędkościach. VFR-ka jednak wolała te większe. Przy małych prędkościach jeździła o wiele bardziej nie stabilnie niż opisywany Triumph Tiger 1050. W Triumphie mamy regulowane zawieszenie, zarówno w przodu jak i z tyłu. Można więc sobie dopasować ustawienia twardości i wysokość wedle własnego "widzimisię".
System chłodzenia w VFR jest całkiem inny niż w Triumphie. W VFR mamy dwie chłodnice pod bocznymi owiewkami natomiast w Triumphie mamy standardową, centralnie umieszczoną przed silnikiem chłodnicę. W związku z tym VFR miał bardzo poważne problemy z pozbywaniem się ciepła w czasie jazdy w korkach, zwłaszcza w Chorwacji. Myślałem, że w Triumphie będzie inaczej ale tak nie jest. Triumph bardzo szybko łapie wysoką temperaturę i w zasadzie trzyma ją cały czas, bez względu na to czy jedziemy czy stoimy w korku. W korku po prostu niemal natychmiast włącza się wentylator, co czuć na nogach. Miałem nadzieję, że będzie lepiej niż w przypadku VFR ale niestety, Triumph w korkach też się męczy.
Jeśli chodzi o spalanie (benzyny w litrach na 100km) to wynosi ono średnio 5.0 - 5.5 l/100km. W trasie można zejść poniżej 5 litrów ale jazda nie może być za bardzo dynamiczna. Starając się nie przyspieszać bez potrzeby i utrzymując w miarę możliwości stałe tempo, jestem w stanie zejść poniżej 5 litrów nawet specjalnie nie rezygnując z prędkości przelotowej. Niestety, jeśli tylko przyjdzie mi do głowy "odwijać" i wyprzedzać na autostradach to spalanie bez najmniejszych problemów może skoczyć do 7 i więcej litrów na 100km. Maksymalnie co odnotowałem to 9l/100km ale to była jazda po prostu wariacka. Więcej jeśli chodzi o spalanie tego konkretnego egzemplarza, od kiedy jest w moich rękach znajdziesz tutaj:
Obrazek - dane spalania są aktualizowane każdorazowo jak zatankuję i są aktualne w momencie jak czytasz ten tekst.
Zaznaczam jednak, że nie jechałem tym motocyklem z pełnym obciążeniem. W 2019 roku musiałem odpuścić wyprawy z powodów ekonomicznych... jak się zmienia samochód i motocykl w tym samym czasie to tak bywa...

Czy cos się dzieje, czy coś jest do zrobienia?
Jest parę drobiazgów, z którymi zwlekam do sierpnia 2020 aby przeserwisować motocykl przed samym wyjazdem do Grecji. Niestety, nie ze wszystkim jestem w stanie czekać. Na przykład łożysko główki ramy zrobiło się zbyt luźne i dokręcanie nic nie daje - trzeba je wymienić. Da się jeździć ale w czasie hamowania czuć w kierownicy wibracje. Mechanik potwierdził - łożysko jest do wymiany. Poza tym zmieniłem klocki hamulcowe, które zmienia się błyskawicznie, bez odkręcania szczęk hamulcowych. Jedynie z tyłu wymiana wymaga odkręcenia szczęk ale to również nie jest trudne i można to spokojnie zrobić samodzielnie. W zasadzie wystarczy posiadać kilka kluczy i kilka imbusów i to w zupełności wystarczy żeby drobne rzeczy porobić sobie samodzielnie w trasie.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.



ODPOWIEDZ