Monitorowanie pojazdu - taniej się nie da

Miejsce na opisy wszelkiego rodzaju dodatków, które nie koniecznie wpływają na techniczne możliwości pojazdu ale znacząco poprawiają komfort podróżowania
Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 1
Posty: 369
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

Monitorowanie pojazdu - taniej się nie da

#751

Post autor: szymekdan » 05 lutego 2021, 14:22

Zastanawiałeś się kiedyś nad zainstalowaniem w swoim pojeździe jakiegoś systemu, dzięki któremu będzie możliwość monitorowania pozycji tego pojazdu? W Internecie jest mnóstwo ofert firm, które oferują takie usługi. Oferty są zróżnicowane ale posiadają wspólny mianownik: platforma działająca na takiej samej zasadzie (opis poniżej). Firmy te oferują sprzęt działający w ramach tej platformy a do tego jakieś dodatkowe usługi. Niekiedy jest to sama platforma bez dodatkowych usług. Niemniej jednak tanio to nie jest. Jeśli bierzemy pod uwagę motocykl, czyli pojazd który na siebie nie zarabia to raczej narażamy się na koszty. Czy taki system da się w jakiś sposób "zmontować" samodzielnie w prosty i tani sposób? Da się ale po kolei.

OGÓLNA ZASADA DZIAŁANIA PLATFORMY
Zasada działania platformy jest bardzo prosta: w pojeździe jest zainstalowane urządzenie, które ustala swoją pozycję przy pomocy systemów pozycjonowania satelitarnego (GPS, Glonass, Galileo, Beidou). Tak ustalona pozycję urządzenie przekazuje do serwerów, które takie dane zbierają i są w stanie prezentować osobom zainteresowanym. Oczywiście komunikacja pomiędzy urządzeniem w pojeździe a serwerem w Internecie realizowana jest za pośrednictwem sieci mobilnych (GSM, 3G, LTE itp.). Osoba, która monitoruje pozycję pojazdu (tak naprawdę jest to pozycja urządzenia monitorującego a nie samego pojazdu - zapamiętaj bo to ważne w kontekście bezpieczeństwa w przypadku kradzieży pojazdu) łączy się za pomocą specjalnej aplikacji z serwerem na który przesyłana jest pozycja pojazdu. Po takim połączeniu następuje wymiana informacji i użytkownikowi prezentuje się aktualna pozycja pojazdu, bardzo często z możliwością prześledzenia historii tych pozycji (trasa jaką pokonał pojazd w ostatnim czasie).

Mamy więc trzy podstawowe rzeczy, które fizycznie stanowią o funkcjonowaniu takiej platformy:
1. Urządzenie monitorujące;
2. Serwer zbierający i prezentujący pozycje pojazdu;
3. Aplikacja użytkownika prezentująca użytkownikowi dane z serwera.

BEZPIECZEŃSTWO
W ramach ogólnej zasady działania takiej platformy nie można pominąć ważnej kwestii - bezpieczeństwo. Tym bardziej, że zamierzamy to budować własnoręcznie. Gdzie zatem są słabe punkty takiego rozwiązania?
1. Miejsce zamontowania urządzenia monitorującego MUSI BYĆ dyskretne. To znaczy, że im mniej osób o nim wie tym lepiej. A najlepiej jakby o takim urządzeniu informacji nie było wcale. Dlaczego? Bo osoba, która zainteresuje się przywłaszczeniem takiego pojazdu zostanie również poinformowana o kolalizatorze i będzie w pierwszej kolejności dążyć do zlokalizowania lokalizatora i wywalenia go z pojazdu. Może też doprowadzić do "przygotowania się" takiej osoby w urządzenia zagłuszające sygnały GSM. Dlatego lepiej złodzieja nie informować, że w pojeździe jest takie urządzenie. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że nieświadomy złodziej pojazd będzie chciał ukraść bez stosowania urządzeń zagłuszających, potraktuje pojazd jako niezabezpieczony i tym sposobem my bedziemy w stanie korzystać z systemu naprowadzania i nasze szanse na odzyskanie pojazdu zdecydowanie wzrastają.
2. Miejsce zamontowania urządzenia musi być trudne do wykrycia przez złodzieja. Jest to o tyle utrudnione, że w motocyklu ilość miejsc, gdzie takie urządzenie mogłoby być zainstalowane W OGÓLE jest bardzo ograniczona. Z pośród wszystkich miejsc należy wybrać jedynie takie, które będzie umożliwiało urządzeniu odczyt danych satelitarnych... czyli urządzenie nie może być przesłonięte w żaden sposób przez elementy metalowe motocykla przed satelitami. Urządzenie "musi widzieć" te satelity inaczej to nie ma sensu. Plastiki i szyby nie stanowią przesłony dla takiego sygnału. Druga rzecz, to należy przygotować się na sytuację, że złodziej jednak będzie szukał tego typu urządzeń. W związku z tym wypadałoby nasze urządzenie włożyć do obudowy, która nie sugeruje, że jest to urządzenie do pozycjonowania, np. do obudowy po przekaźniku. Tym prostym sposobem złodziej nie będzie wiedział, ze pojazd jest monitorowany nawet jak będzie patrzył wprost na urządzenie - pomyśli że to jeden z wielu przekaźników pojazdu.
Dlaczego to takie ważne? - pamiętaj, że będziesz śledził nie pojazd a urządzenie monitorujące zainstalowane w pojeździe. Jeśli złodziej je znajdzie to je usunie i wyrzuci. Od tego momentu będziesz dysponować pozycją... śmietnika do którego złodziej wyrzucił ten lokalizator.
3. Jeśli złodziej dysponuje urządzeniem do zagłuszania sygnałów GSM to nasze szanse na uzyskanie pozycji naszego pojazdu drastycznie spadają. Po prostu urządzenie monitorujące nie będzie w stanie skomunikować się z serwerem aby dostarczyć tam informacje o swojej pozycji. Dlatego tak ważne jest aby ilość osób poinformowanych o takim systemie była ograniczona do niezbędnego minimum. W żadnym wypadku nie chwalimy się tym NIKOMU, za wyjątkiem najbliższych w rodzinie. W razie czego najbardziej zaufane osoby również będą miały możliwość monitorować pojazd.

JAK TAKI SYSTEM ZBUDOWAĆ SAMODZIELNIE?
Systemy "gotowe" oferowane przez przeróżne firmy to jest wydatek minimum kilkaset złotych za podstawowej klasy urządzenie po kilka tysięcy za nieco bardziej zaawansowane. Są firmy, które działają nieco podobnie do operatorów sieci komórkowych: urządzenie instalują w cenie symbolicznej ale w zamian musimy podpisać umowę na dłuższy czas... musimy płacić abonament "za usługę (...)". Tanie to nie jest w każdym razie.

Założenia:
- urządzenie ma oferować geolokalizację, czyli mamy mieć możliwość podglądu w każdej chwili gdzie to urządzenie (a tym samym pojazd) się znajduje. Czyli bezpłatna aplikacja z bezpłatnym dostępem do serwerów udostępniających takie funkcjonalności;
- urządzenie musi współpracować bezproblemowo z polskimi sieciami GSM - kosztów związanych z obsługa karty SIM nie da się pominąć, niestety;
- chcemy mieć możliwość (nie jest to wymóg ale będziemy mieli taką funkcjonalność) aby można było wykonać na to urządzenie "połączenie dyskretne" i w ten sposób uzyskamy odsłuch dźwięków z otoczenia pojazdu;
- system ma działać nieprzerwanie 24 godziny na dobę;
- mamy mieć możliwość ustalania bezpiecznej strefy, po opuszczeniu której zostaniemy zaalarmowani odpowiednim SMSem.
Brzmi fajnie? Można to osiągnąć w prosty i tani sposób.

Osobiście wpadłem na to trochę przypadkiem, przy okazji "posiadania dziecka". A że dziecko dostało jakiś czas temu ciekawy zegarek na rękę z monitoringiem GPS... to dlaczego nie wykorzystać do naszego celu takiego zegarka?
ZEGAREK GPS.jpg
To nie musi być zegarek renomowanej firmy. Spokojnie wystarczy tani i chiński zegarek. Nawet bardziej polecam takie rozwiązanie niż zegarki "firmowe" ponieważ chińskie konstrukcje bazują na bezpłatnych serwerach i bezpłatnych aplikacjach do monitorowania a z zegarkami "firmowymi" po pierwsze nie jest tanio z zakupem a po drugie cena za dostęp do usługi może być różna. A zaręczam że działa to tak samo jak w przypadku tych tanich zegarków. Koszt takiego taniego zegarka dla dziecka z opcją monitorowania GPS to okolice 50 złotych. Oczywiście zamiast monitorować dziecko będziemy monitorować pojazd, tutaj zmienia się jedynie miejsce pracy urządzenia, niewiele więcej.

MODYFIKACJA URZĄDZENIA
Pierwszą rzeczą jaką należy sobie zabezpieczyć to numer ID zegarka a najlepiej wykonać sobie zdjęcie kodu "kreskowego". Ten kod jest dostępny z poziomu menu zegarka albo od spodu jest naklejka z tym kodem - zabezpiecz to bo to będzie potrzebne przy komunikacji aplikacji do monitorowania. Może być też potrzebny numer IMEI urządzenia - to tez sobie zabezpiecz przed naszymi modyfikacjami. Bez tych informacji nie będzie możliwości skonfigurowania programu do monitoringu!
Sam zegarek średnio nadaje się na system monitorowania pojazdu w formie w jakiej jest sprzedawany. Tutaj niestety będzie potrzeba zaangażować do pracy zestaw miniaturowych śrubokrętów i precyzyjna lutownicę. Wcześniej pisałem, ze obudową dla naszego lokalizatora będzie obudowa jakiegoś przekaźnika. Może to być jakiś niepotrzebny albo uszkodzony przekaźnik z naszego motocykla albo tani przekaźnik samochodowy np. tani przekaźnik 4120 z podstawką - dostępny do 10 zł z podstawką:
przekaźnik4120.jpg
W związku z tym można się pozbyć obudowy zegarka pozostawiając sobie elektronikę z baterią i wyświetlaczem. Wywalamy całkowicie głośniczek zegarka żeby przypadkiem nie zaczął dzwonić albo wydawać innych dźwięków. Złodziej mógłby się tym zainteresować. Na jakimś spotkaniu motocyklistów również niektórzy mogliby się zainteresować "co to za dziwne dźwięki?". Dlatego ten głośniczek to jest pierwsza rzecz jaką wywalamy. Nie będziemy dzwonić do swojego pojazdu (...). Ewentualnie będzie możliwość wykonania połączenia dyskretnego w ramach podsłuchu otaczających urządzenie dźwięków. Ale to będzie komunikacja jednostronna, czyli my mamy słyszeć to co się dzieje wokół pojazdu natomiast sami mamy nie być słyszani - mikrofon pozostawiamy, głośniczek do śmieci.
Druga rzecz jaką należy zmodyfikować to zasilanie zegarka. Tutaj przyda się minimum wiedzy z zakresu elektroniki i obsługi lutownicy. Zegarek ma swoją baterię ale ona wystarcza na kilka lub kilkanaście godzin pracy (teoretycznie do 3 dni) - potraktujmy ją jako zapasowe źródło zasilania na wypadek odłączenia akumulatora z instalacji pojazdu. W związku z tym należy zatroszczyć się o zasilanie z instalacji motocykla. Tyle tylko, że nie można tego zrobić tak po prostu. Zegarek zasilamy napięciem 5V a w instalacji motocykla mamy 12V do 14,4V (w czasie pracy silnika; ładowanie akumulatora). Ten temat załatwi nam przetwornica miniaturowa "step up / step down" z wyjściem ustawionym fabrycznie na 5V.
przetwornica 5v.jpg
Jest to malutki element elektroniczny, dostępny w śmiesznych pieniądzach w Internecie. Jeśli trafimy na przetwornice regulowaną to trzeba będzie ustawić napięcie na wyjściu. Robi się to bardzo prosto: do wejścia przetwornicy podłączamy akumulator (lub instalację motocykla) a do wyjścia przetwornicy przykładamy woltomierz. Małym śrubokrętem płaskim kręcimy rezystor regulowany aż do uzyskania napięcia 5V z malutkim zapasem, np. 5,02 V. Unikamy sytuacji, gdzie napięcie będzie mniejsze niż 5V bo zegarek może na to różnie zareagować (brak ładowania). Natomiast delikatnym naddatkiem się nie przejmujemy, zegarek spokojnie wytrzyma napięcie nawet do 5,5 V. Przetwornice te mają tę zaletę, że bez względu na napięcie jakie podamy na wejściu przetwornicy (do 35V max, czyli spokojnie obsłuży instalację 12V), na wyjściu zawsze będzie to co sobie ustawimy. Jest to napięcie stabilizowane elektronicznie. Wydajność prądowa nie jest zbyt duża ale do zasilania takiego zegarka spokojnie wystarczy.

BUDOWA LOKALIZATORA
Skoro mamy już ustawioną przetwornicę na 5V to nie pozostaje nam nic innego jak zlutować wszystko do kupy. Do wejścia przetwornicy na razie lutujemy dwa przewody, które za chwilę będziemy lutować do wyprowadzeń w obudowie przekaźnika. Natomiast wyjście z przetwornicy łączymy przewodami z elektroniką naszego lokalizatora w miejsce gdzie ma on swoje zasilanie. mamy więc tandem elektroniki zegarka i przetwornicy miniaturowej. Trzeba to zainstalować w obudowie przekaźnika.
Obudowa przekaźnika raczej nie jest rozbieralna. Trzeba się do wnętrza dobrać od strony nóżek. Technika dowolna bo to raptem niezbyt gruby plastik. Można użyć niezbyt eleganckiej metody przetopienia tego lutownicą ale ja proponuje pomęczyć się nożem do tapet albo skalpelem. Pamiętaj, że składanie naszego lokalizatora "do kupy" będzie się kończyć odbudowaniem tej ściany do stanu początkowego. Czyli im mniej te ściankę zniszczymy tym będzie później mniej kłopotu z jej naprawą. Dlaczego akurat od tej strony? Jeśli dobierzemy się do przekaźnika na dowolnej innej ściance to nie ma możliwości aby ten przekaźnik później wyglądał na "niemodyfikowany". A do strony nóżek i tak będzie podstawka przekaźnika, która ślady naszej modyfikacji zasłoni. Dlatego właśnie tam się dobieramy do przekaźnika.
po dostaniu się do wnętrza przekaźnika, odlutowujemy starannie to co jest przylutowane do wyprowadzeń przekaźnika i wywalamy to. Same wyprowadzenia zostawiamy. Wykorzystamy je do dostarczenia do naszego urządzenia zasilania oraz dwa piny wykorzystamy jako "przycisk zegarka". Czyli musimy mieć możliwość włączenia "zegarka" w przypadku gdyby się on wyłączył (np. po zimie gdy jest wyjęty akumulator motocykla). Nieco bardziej kumaty elektronik będzie w stanie wykorzystać do tego celu jeden pin (bo drugi to i tak masa, czyli minus zasilania.
Fabrycznie mamy w przekażniku 5 wyprowadzeń elektrycznych. Możemy je wykorzystać dowolnie wedle uznania. Jednak należy sobie gdzieś na karteczce rozrysować te złącza z informacją gdzie przylutowaliśmy zasilanie a gdzie są wyprowadzenia przycisku do włączania. Jak wszystko mamy polutowane a wyprowadzenia pinów mamy dokładnie rozrysowane i odnotowane można wszystko poskładać do kupy. Jest to dobry moment aby włożyć kartę SIM i wykonać próbę generalną aby upewnić się że wszystko poprawnie działa. Na razie bez konfiguracji, interesuje nas samo zasilanie oraz "działanie przycisku" na stykach przekaźnika. Jak "zegarek" reaguje na zasilanie i na przycisk to można wszystko poskładać do kupy. Konfigurację przeprowadzimy zdalnie. Ważne: kartę SIM zabezpieczamy przed wysunięciem niewielką ilością kleju na gorąco. Ta karta lubi się wysunąć! Elektronikę zegarka wraz z przetwornicą wkładamy w obudowę przekaźnika i unieruchamiamy klejem na gorąco. Pamiętaj, że przetwornica i elektronika zegarka nie może się nawzajem stykać aby nie doprowadzić do jakiegoś zwarcia. Warto więc pomyśleć o jakiejś dodatkowej izolacji elektrycznej tych dwóch elementów. Druga rzecz do złącza przekaźnika, które też nieco miejsca w środku zajmują i mogą po złożeniu dotknąć elektroniki. Należy o tym pamiętać i pomyśleć o elektrycznym odizolowaniu od siebie tych rzeczy aby nie zrobić zwarcia i nie puścić wszystkiego z dymem. Pamiętaj, że jeden z wtyków będzie miał napięcie 12-14,4V i po przyłożeniu takiego napięcia w dowolne miejsce gdzieś na "zegarku" zobaczysz siwy dym i będzie po wszystkim. Tak więc bezpieczeństwo przede wszystkim. Bezpieczeństwo elektroniki bo Ty jesteś bezpieczny. 12V Tobie krzywdy nie zrobi.
Poskładany do kupy "przekaźnik" zabezpieczasz jakimś porządnym klejem, który zamknie obudowę przekaźnika. Jest to zwykły plastik więc nie powinno być problemów. Mamy lokalizator w formie przekaźnika.

INSTALACJA W MOTOCYKLU
Pozostaje nam zainstalować ten lokalizator w motocyklu. Miejsce wybieramy w taki sposób aby jego obecność nie była "podejrzana", np gdzieś pomiędzy już zamontowanymi przekaźnikami. Można też go zainstalować w jakimś bardziej dyskretnym miejscu ale robimy to w taki sposób aby jego obecność nie wzbudzała podejrzeń i wyglądała na "fabryczną". Całą dodatkową instalację wykonujemy przewodami takimi samymi jakimi używa sie w pojeździe oraz w sposób jaki robią to elektrycy pojazdowi aby jak najbardziej przypominało to fabryczny montaż. Przewody "przycisku wyprowadzamy w jakieś tylko nam znane miejsce. W ŻADNYM WYPADKU NIE INSTALUJEMY TAKIEGO PRZYCISKU W OBUDOWIE PRZEKAŹNIKA! ani w jego pobliżu! Takie rzeczy bardzo rzucają się w oczy i ułatwi to robotę złodziejowi, który błyskawicznie zlokalizuje nasze urządzenie i je usunie z pojazdu. A przecież nie o to chodzi.
Jeśli wszystko połączyliśmy poprawnie to pozostaje nam włożyć nasz "przekaźnik" w podstawkę i przyciskiem go uruchomić.

URUCHOMIENIE
Upewniamy się, że cała instalacja została przeprowadzona perfekcyjnie, "przekaźnik" jest zainstalowany prawidłowo i pewnie siedzi na swoim miejscu. "Zegarek" oczywiście musi być uruchomiony. W związku z tym, ze to jest konstrukcja naszych ali-kolegów to najprawdopodobniej trzeba będzie skonfigurować naszego operatora aby urządzenie zaczęło działać w sieci GSM. Drugą rzeczą jaką musimy wykonać to wskazanie serwera do jakiego nasze urządzenie ma przekazywać informacje o swojej pozycji. Trzecia rzecz to konfiguracja częstotliwości z jaką lokalizator będzie się komunikował z serwerem - im częściej tym lepiej ale to wiąże się z większym zużyciem prądu (ważne w przypadku gdy złodziej odłączy akumulator od motocykla). Można tez a nawet należy ustawić godzinę i datę aby serwer "nie zgłupiał" otrzymując dane z "zegarka" z datą sprzed kilku lat (...).

W jaki sposób to wszystko zrobić?
Robi się to tylko raz a później to po prostu działa. Otóż wykonuje się to poprzez wysyłanie na numer urządzenia SMS o dokładnie przygotowanej treści. Są to komendy konfiguracyjne. Bardzo ważne jest tutaj aby zwrócić uwagę na wielkość liter w SMS bo MA TO ZNACZENIE. Wszystkie SMS muszą zawierać TYLKO małe litery... a przecież nasze smartfony domyślnie rozpoczynają pisanie wiadomości od dużej litery! - koniecznie zwracaj na to uwagę bo zmiana jakiegokolwiek znaku na inny spowoduje, ze dane polecenie nie zostanie wykonane. Poleceń jest wiele ale najważniejsze dla nas są następujące (polecenia / SMS konfiguracyjne):

konfiguracja połączenia GSM dla polskich operatorów:
- pw,123456,apn,internet# - dla Virgin Mobile, Play, T-Mobile;
- pw,123456,apn,plus# - dla sieci Plus;
- pw,123456,apn,internet,internet,internet# - dla Orange, TuBiedronka, NJU Mobile.

Ustawienia daty i czasu:
- pw,123456,time,HH.MM.SS,date,RRRR.MM.DD# - HH - godzina, MM - minuty, SS - sekundy, RRRR - rok, MM - numer miesiąca, DD - numer dnia w miesiącu;

Wskazanie serwera, który będzie obsługiwał nasz system monitoringu oraz częstotliwość komunikacji lokalizatora z serwerem:
- pw,123456,ip,52.28.132.157,8001# - ustawienie serwera GPS; nic tutaj nie zmieniamy, wysyłamy tak jak jest - to jest konfiguracja "gdzie jest serwer";
- pw,123456,upload,300# - ustawienie częstotliwości transmisji danych na serwer (300s); Wartość 300 można zmienić na inną ale 300s (co pięć minut) wydaje mi się wartością optymalną.

Na koniec przesyłamy polecenie do zrestartowania się urządzenia aby wszystkie nasze zmiany zaczęły działać:
- pw,123456,reset# - restart urządzenia.

Po chwili urządzenie ponownie się uruchomi i będzie gotowe do pracy. Tutaj w zasadzie nie ma już nic do zrobienia.

PROGRAM DO MONITOROWANIA
Jest to po prostu aplikacja mobilna. Ja korzystam z Androida i jest to bezpłatna aplikacja GarettTracker. Jest to aplikacja z obsługa po polsku więc tutaj będzie najłatwiej. Można też skorzystać z aplikacji sugerowanej przez producenta zegarka albo z innej tego typu bo jest tych aplikacji naprawdę sporo.
Po zainstalowaniu tej aplikacji i uruchomieniu jej program poprosi o numer ID "zagarka" albo o przeskanowanie kodu kreskowego z tym numerem. Można to wklepać ręcznie albo zeskanować aparatem telefonu zdjęcie tego kodu kreskowego. Z tego co pamiętam program jeszcze może poprosić o nazwę tego "zegarka" (nazwą może być np nazwa naszego pojazdu) oraz będziemy poproszeni o sprecyzowanie swojej roli w stosunku do dziecka (...). Wiem że to w tej sytuacji głupie ale ten system traktuje nasz lokalizator jako zegarek dziecięcy... więc określamy się jako np. "tato" albo "mama" (...). W zasadzie to tyle. Jeśli nasze urządzenie ma dostęp do lokalizacji (motocykl powinien być na otwartej przestrzeni) i jest prawidłowo skonfigurowane to po krótszej lub dłuższej chwili na mapie zobaczymy lokalizację naszego pojazdu.
W zasadzie to tyle, na tym można by zakończyć ten temat i cieszyć się systemem do monitorowania naszego pojazdu.

DODATKOWE MOŻLIWOŚCI:
Jeśli z jakiegoś powodu lokalizator nie chce przesyłać danych na serwer ale jest z nim łączność poprzez SMS to można lokalizator "poprosić" o swoją pozycję za pośrednictwem SMS, pisząc do niego SMS o treści pw,123456,url#. W odpowiedzi otrzymamy SMS z linkiem do mapy Google i pozycją lokalizatora, w której lokalizator był w momencie wysyłania do nas tego SMSa. Jest to awaryjny sposób uzyskiwania pozycji lokalizatora / pojazdu.

PROBLEMY
Jak nie trudno zauważyć, ten system ma sporo "słabych punktów". Na nasze szczęście lub nieszczęście te same problemy mogą wystąpić w urządzeniach komercyjnych. Może to być:
- brak informacji o lokalizacji urządzenia - nasz lokalizator ma problem z sygnałem GPS. Czyli może on być w jakimś garażu lub w innym miejscu gdzie nie ma zasięgu GPS. Może też być problem z montażem a dokładnie miejsce w którym jest zainstalowany taki lokalizator uniemożliwia mu poprawne zbieranie informacji z satelitów. Jeśli ani jedno ani drugie nie ma miejsca to można spróbować wykonać restart (patrz komendy powyżej) albo szukać problemu dalej;
- brak komunikacji z urządzeniem - taki komunikat będzie się pojawiał jeśli serwer przez dłuższy czas nie będzie dostawał informacji z naszego lokalizatora. W pierwszej kolejności upewniamy się, ze karta SIM jest aktywna i opłacona. Jeśli pod tym względem wszystko jest w porządku to wykonujemy restart (patrz komendy powyżej). Jeśli i to nie pomoże to ostatnia deska ratunku to fizyczne wyłączenie i włączenie urządzenia - przyciskiem jaki sobie wyprowadziliśmy w dyskretne miejsce. jak to się robi - odsyłam do instrukcji zegarka jaki sobie zakupiłeś). U mnie długie przytrzymanie włącza zegarek. W czasie gdy zegarek działa takie samo przytrzymanie przycisku powoduje wyłączenie zegarka... więc teoretycznie może być problem z ustaleniem kiedy urządzenie włączyliśmy a kiedy wyłączyliśmy. Aby to sprawdzić można wysłać na urządzenie komendę (SMS)pw,123456,ts#, która spowoduje przysłanie SMS zwrotnego z aktualnymi ustawieniami. Nam chodzi o odpowiedź z urządzenia. Jeśli nadejdzie ta odpowiedź to urządzenie jest włączone a jeśli nie to urządzenie jest wyłączone. Jeśli i to nie pomoże to nasz lokalizator możemy uznać za uszkodzony. Chyba że zapomnieliśmy przy montażu o zabezpieczeniu karty SIM przed wysunięciem... demontaż urządzenia i sprawdzenie czy z kartą SIM wszystko w porządku. Niekiedy wystarczy wyjąć kartę i ponownie ją włożyć aby komunikacja nagle "zatrybiła".

Więcej problemów raczej nie ma się co spodziewać. To są dwa problemy, które mogą wystąpić. Mogą one wystąpić w każdym urządzeniu. Zarówno naszym "zegarku" jak i "profesjonalnym", dedykowanym urządzeniu. Wszystkie te urządzenia potrzebują do poprawnej pracy dostępu do sygnału z satelitów geolokalizacyjnych jak i sieci GSM. We wszystkich urządzeniach montowane są takie same złącza na karty SIM i z takim samym prawdopodobieństwem w tym miejscu może dojść do awarii.

W zasadzie to tyle. Pamiętaj, że złodzieje doskonale znają zasadę działania urządzeń dedykowanych jakie są dostępne na rynku i nauczyli się obchodzić te zabezpieczenia. Najwięcej problemów sprawiają im właśnie urządzenia samodzielnie skonstruowane bo z oczywistych względów złodziej nie miał szans wcześniej zapoznać się z zasadą działania takiego urządzenia. A jeśli nie ma pojęcia że takie urządzenie w ogóle jest zainstalowane to tym lepiej dla nas. Pamiętaj o tym.
Budowa takiego lokalizatora nie jest trudna i w zasadzie może tego dokonać każdy kto nie boi się lutownicy i ma jakiś podstawowy multimetr.

POLECENIA (SMS) JAKIE MOGĄ SIĘ PRZYDAĆ
Na koniec lista wszystkich komend jakie można zastosować dla tak wykonanego lokalizatora:
lista komend dla zegarka GPS.pdf
Pamiętaj, że niektórych komend nie warto stosować bo są one właściwe jedynie w sytuacji, gdy nasz lokalizator nie jest typowym lokalizatorem a zegarkiem dla dziecka, to nie zostało zmienione z punktu widzenia działania całości. Ale inne z powodzeniem mogą pomóc lub ułatwić prace z lokalizatorem.
Z ciekawszych komend pozwolę sobie przytoczyć (wysyłanych jako SMS na numer karty lokalizatora):
- pw,123456,monitor,numer_telefonu# - zegarek zadzwoni na podany nr telefonu i będzie można nasłuchiwać dźwięków jakie otaczają lokalizator. Nikt z otoczenia lokalizatora nas nie usłyszy, nasz głos nie będzie przekazywany do lokalizatora;
- pw,123456,url# - zwraca SMS-a z łączem do współrzędnych GPS (GoogleMap) lokalizatora;
- pw,123456,find# - włączy sygnał dźwiękowy; nieprzydatne jeśli usunęliśmy głośnik;
- pw,123456,call,numer_telefonu# - lokalizator wykona połączenie na podany numer telefonu. Jeśli jednak w lokalizatorze znajduje się głośnik to "złodziej" nas usłyszy, będzie słyszał co mówimy;
- pw,123456,sms,numer_telefonu,tekst SMS-a# - lokalizator wyśle SMS na podany numer telefonu z podana treścią;
- pw,123456,cr# - wymuszone wybudzenie modułu GPS do komunikacji z serwerem; Lokalizator natychmiast ustali swoją pozycję i wyśle ją do serwera, o ile ma dostęp do satelitów GPS oraz ma poprawnie skonfigurowany dostęp do serwera oraz dostęp do sieci GSM;

Jak widzisz jest to bardzo funkcjonalne urządzenie jak na "samoróbkę". Budowa nie jest skomplikowana, wymaga raptem przerobienia zegarka dziecięcego i przełożenie bebechów elektronicznych do obudowy przekaźnika.

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.



ODPOWIEDZ