[125] Junak RS 125 (nie PRO, chłodzony powietrzem)

Dział dla wszystkich, którzy rozglądają się za motocyklem 125cc i nie mniejszej niż 51cc
Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 1
Posty: 364
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

[125] Junak RS 125 (nie PRO, chłodzony powietrzem)

#57

Post autor: szymekdan » 11 sierpnia 2016, 11:15

Na początek wybrane własności techniczne Junaka RS 125 (ze strony junak.com.pl, uzupełniony o mój komentarz):
- pojemność skokowa silnika:124cc
- moc maksymalna: 7,1 kW / 9,67KM (przy 8000 RPM)
- wałek wyrównoważający: TAK - znacznie podnosi jakość pracy motocykla. Drgania silnika są minimalne, nie wpływają na komfort podróżowania;
- hamulce: przód tarczowy hydrauliczny dwutłoczkowy; tył bębnowy (po regulacji jest ok, przed regulacją praktycznie nie istnieje)
- wysokość siedziska - 790mm (mniej więcej tyle co Yamaha XJ6 obowiązująca na egzaminie kat A). Mam 168cm wzrostu i bezproblemowo nim jeżdżę.
- pojemność zbiornika paliwa: 13,5l
dodatkowo ode mnie:
- spalanie na poziomie 2,44 - 2,7l/100km (przy fabrycznych ustawieniach, fabrycznej dyszy M5/145) co przy pełnym zbiorniku daje zasięg maksymalny między 500-530km! Nie ryzykowałem nigdy jazdy do ostatniej kropelki ale nigdy nie zdarzyło mi się przejechać mniej niż 450km na jednym tankowaniu, po czym tankowałem do pełna około 10-11l.

OPIS:
Zakup:
Junaka RS 125 kupiłem nie przypadkiem. Oczywiście chodziło o ustawę zezwalającą na podróżowanie motocyklem 125cc przez osoby posiadające prawo jazdy kat B od co najmniej 3 lat... Miałem wybór pomiędzy (mocno) używanym Varadero 125 a właśnie Junakiem 125 RS. W związku z koniecznością doinwestowania do Varadero i dużo droższą eksploatacją wybrałem tanią i do tego nową alternatywę: Junaka RS 125. Wahałem się czy kupić coś tańszego (tańszy model Junaka, inne marki nie wchodziły w grę) ale na tamten moment miał to być "motorek na lata" więc wybrałem coś co ma dobrą opinię. Sama procedura zakupu była skrajnie różna od tej "wzorowej": upatrzyłem sobie nowego Junaka w Internecie (w fizycznym sklepie) i zakupiłem go online, po uzgodnieniu telefonicznym... dzisiaj określiłbym to jako wariactwo w czystej postaci ale tak było. Na szczęście mój egzemplarz nie posiada żadnych wad fabrycznych, ukrytych i innych, sprzedawca okazał się rzetelny i uczciwy (polecam gorąco sklep w Myszkowie, wiedzą co robią i wiedzą jak to robić dobrze ;) ).

Pierwsze wrażenia i docieranie:
Pojazd dostarczono do mnie wyspecjalizowaną firmą kurierską, świetnie zabezpieczony, nie ma możliwości uszkodzenia no chyba że samochód brałby udział w kolizji... Odbiór pojazdu był bardzo profesjonalny. Wcześniej kurier wypunktował motocykl w sklepie i teraz mi to po prostu przekazał. Chodziło o jakieś naprawdę drobiazgi typu drobniutka ryska na końcówce kierownicy, którą można było jedynie wyczuć przeciągając ręką... w pierwszym dniu eksploatacji i tak zrobiłem mu większą krzywdę więc to było naprawdę "nic".
Pierwsza próba: co z tego, że oficjalnie posiadam uprawnienia(kat B od grubo ponad 20 lat) skoro na motocyklu siedziałem wcześniej jedynie chwilę, 15 lat wcześniej... czyli doświadczenia ZERO. Pierwsza próba, jak zasiąść na motocykl... oczywiście posiadając doświadczenia z rowerem spróbowałem tego samego: poskładałem wszelkie nóżki, podniosłem nogę żeby zasiąść... niestety zrobiłem to na tyle nieporadnie że przechyliłem moto, nie utrzymałem równowagi i gleba... moto zatrzymał się na lewej klamce i lewym podnóżku. Lewa klamka ładnie się wygięła w łuk, podnóżek nawet się nie zarysował. Innych uszkodzeń nie zauważyłem. Na szczęście bardziej doświadczony sąsiad widząc taki numer podbiegł, pomógł z podniesieniem i później udzielił przyspieszonego instruktażu jak siadać na moto... na szczęście miałem doświadczenia z motorynkami i innymi motorowerami z młodości więc wiedziałem jak używać sprzęgła, gazu i całej reszty. Z bólami ale już bez przygód pierwsze kilometry zrobiłem po osiedlu bo tam prawie zerowy ruch a nie chciałem narażać innych na niebezpieczeństwo. Po kilku próbach doszedłem do wniosku, że czas dojechać na pobliski parking, gdzie jest sporo miejsca. Przejechałem drogą publiczną bez żadnych przeszkód (około 2km więc nie zdążyłem się zestresować ;) ). Na parkingu poćwiczyłem to co uważałem na tamtą chwilę za niezbędne, głównie włączanie i wyłączanie kierunkowskazów i ogólnie oswajanie się z maszyną...

docieranie:
Od razu napiszę: nie patrzcie na to co jest napisane w instrukcji! Ja docierałem moto dokładnie tak jak jest napisane i wyszedł z tego mół. Inni koledzy zrobili to innym sposobem (którego opis jest poniżej) i ich motorki są ZDECYDOWANIE mocniejsze. Ale po kolei:
Co mówi instrukcja (w skrócie): jeździć spokojnie, maksymalnie na 60% możliwości silnika, często robić przerwy. Tak robiłem i po około 1000 km przebiegu, jak moto było w zasadzie już dotarte dowiedziałem się, że to nie najlepszy pomysł... rzeczywiście w porównaniu z innymi Junakami mój miał wyraźnie mniejsze osiągi (na starcie i vmax), nie dużo ale jednak...
Jak docierali koledzy (opisuję wg tego co opowiadali): od samego początku maneta do oporu na każdym biegu do około 7000 obrotów aż do osiągnięcia około 80 km/h na 5-tce, po czym hamowanie silnikiem i zatrzymanie się. 10 minut takiej jazdy i 10-15 minut postoju na poboczu aby silnik ostygł (pierwsze 100 km nawet częściej). Po przebiegu 500 km można sobie pozwalać na nieco dłuższą jazdę i nieco krótszy postój. Po 1000 km moto można uznać za dotarte na około 80% ale jeszcze 500 km należy go pomęczyć aby dotrzeć do końca. Po 1500 km moto jest w pełni dotarte i można jeździć wedle własnego uznania. Efekt jest widoczny gołym okiem na plus, uwierzcie mi, widziałem na własne oczy wyniki porównania.
Wymiana oleju w czasie docierania: tutaj instrukcja też nie jest najlepsza. W czasie docierania należy zmieniać olej co najmniej 2x częściej niż jest to napisane w instrukcji. Ja robiłem wszystko zgodnie z instrukcją, wymiana oleju również. Niestety nie wiem w jakim był stanie bo robili to ludzie z serwisu w ramach przeglądu gwarancyjnego. Docierając moto "metodą kolegów" lepiej chyba zmieniać olej dwa razy częściej niż jest to przewidziane instrukcją. Podobno po pierwszych 100 km takiej jazdy olej jest aż srebrny od opiłków (...).

Codzienna eksploatacja:
Motocykl najczęściej wykorzystywany jest do dojazdu do pracy (około 5 km) w różnych warunkach pogodowych. Praktycznie jak tylko się z motorkiem oswoiłem to zdecydowałem się na dojazdy do pracy, czyli chyba w 3 dniu już sobie pojechałem. Na początku ciężko było mi obyć się z zimnym silnikiem i ssaniem. Wnerwiające było gaśnięcie silnika w momencie dodania gazu na skrzyżowaniu,kiedy trzeba było ze skrzyżowania jak najszybciej zjechać... teraz już wiem, że ssanie trzeba wyłączyć po około 5 minutach JAZDY. Odpalanie przed jazdą i "grzanie" silnika na postoju przed jazdą niewiele daje. Musiałby tak stać ze 20 minut żeby efekt był taki jak po 5 minutach jazdy (...). Później temperatura silnika jest już taka, że spokojnie można ssanie wyłączyć całkowicie i o nim zapomnieć. Ciepły silnik chodzi jak dobrze wyregulowany zegarek. Obsługa takiego silnika jest bardzo porównywalna z tym co pamiętam z młodości: świecę obsługuje się tak samo, gaźnik obsługuje się prawie tak samo (5 min regulacji co około 6 tys km). Regulacja zaworów również nie stanowi problemów (również regulacja co około 6 tys. km) - filmów na YT jest mnóstwo filmów, gdzie widać jak to się robi. Skoro ja (informatyk, nie mechanik) sobie z tym doskonale radzę to każdy jest w stanie sobie poradzić.
Jak każdy motocykl tej klasy motocykl posiada łańcuch, który znacznie różni się od łańcuchów jakie są w motocyklach japońskich. W skrócie: pod względem konstrukcyjnym bardziej przypomina on łańcuch rowerowy niż motocyklowy. Co za tym idzie, nie ma sensu używać nowoczesnych "smarów" w sprayu, równie dobrze można w ogóle go nie smarować. Efekt będzie taki sam: bardzo szybkie rozciąganie i zużycie łańcucha. Rada na to jest tylko jedna: smarować łańcuch tak jak to robiono w czasach PRL: zwykłym smarem lub olejem przekładniowym na gorący łańcuch (po dłuższej jeździe) i zostawić aż nadmiar sobie skapie... i tak będzie chlapać. Oczywiście można próbować smarować "smarami w sprayu" ale jak pisałem wyżej, te łańcuchy kompletnie nie nadają się do takiego smarowania. Jedynym "dobrym" rozwiązaniem tego problemu jakie znam jest skonstruowanie i wykonanie automatycznej smarownicy (...) jest trochę zabawy (opisów w Internecie są setki) ale takie rozwiązanie ma same plusy:
- smarowanie odbywa się automatycznie, trzeba jedynie pilnować aby w zbiorniku nie zabrakło oleju;
- do łańcucha dodawana jest zawsze taka sama ilość oleju i po dobrym ustawieniu uzyskuje się dobre smarowanie i jednocześnie brak chlapania;
Ze względu na to, że mój kurs na prawko kat A dobiega końca, zapadł już wyrok na RS 125 - będzie wystawiony na sprzedaż a co za tym idzie nie inwestuję już w niego. Tak więc smarownicy nie będzie... ;)

Turystyka:
Motocykl nie nadaje się do szybkiej turystyki ze względu na małą moc silnika więc jeśli marzą Ci się tysiące kilometrów na motocyklu w jednym sezonie lepiej zainwestuj w coś mocniejszego. Natomiast jeśli komuś nie przeszkadza prędkość przelotowa na poziomie 80-90 km/h i absolutny VMax na poziomie 110 km/h to można sobie bezproblemowo kręcić kilometry z w/w prędkościami. Moje doświadczenia w tym względzie to niezliczone jazdy po mieście i po okolicy Opola. Do tego kilkanaście dłuższych wycieczek, z czego najdłuższa jaką zrobiłem (z jedną pauzą) to około 400 km i jakoś dramatycznie się nie zmęczyłem. Jak pisałem wcześniej, po zaakceptowaniu możliwości silnika można sobie spokojnie podróżować po całej Polsce lub dalej (tutaj już wymaga się kategorię A). Przejechałem niewiele bo na ten moment mam przekroczone nieco ponad 2700 km i nie ma opcji aby cokolwiek się z motorkiem działo. Spokojnie części zamienne i zestaw kluczy można zostawić w domu i śmiało jechać. Symboliczne spalanie dodatkowo poszerzy rogal na twarzy ;)
Niemniej bardzo szybko pojawi się niedosyt, zwłaszcza po spotkaniu z motocyklistami, którzy mają "A" i o niebo mocniejsze motorki pozwalają im jeździć gdzie tylko im się podoba: chcą jechać do Rumunii to sobie jadą, chcą sobie jechać na Hiszpanię to sobie jadą... na kategorii B i z Junaczkiem 125cc można sobie pojechać palcem po mapie, ewentualnie samochodem...

Tuning:
Możliwości tuningu optycznego zależą oczywiście od naszej fantazji i jeśli nie będziemy ingerowali w silnik, ramę i inne podstawowe elementy to nawet nie stracimy gwarancji. Mechanik, który serwisuje mój motocykl zapewnił mnie, że wymiana całego układu wydechowego na inny nie spowoduje utraty gwarancji więc możliwości są. Ja ograniczyłem się jedynie do nalepki na zbiornik paliwa co uczyniło moto nieco bardziej agresywnym (z wyglądu oczywiście ;) ). W Internecie można znaleźć całą masę różnych dodatków do motocykli (nie koniecznie dedykowanych do RS 125 ale po spełnieniu podstawowych warunków takich jak odpowiednie wymiary, będą pasowały), które bardzo podniosą komfort podróżowania, np. podgrzewane manetki, komputery które pokazują przeróżne parametry pracy silnika, różne dodatkowe elementy owiewek, dodatkowe szyby, deflektory... można by długo wymieniać. Jak komuś Junak RS 125 bardzo przypadnie do gustu to może zainwestować w specjalne siedzisko, które uczyni z motocykla po prostu obiekt pożądania!

Jeśli chodzi o tuning mechaniczny, czyli poprawianie osiągów to możliwości są dość ograniczone. Ja niczego nie ruszałem w swoim więc opierać się będę jedynie na ty co robili i opisywali inni:
- wydech: jest to jeden element od cylindra aż po tłumik końcowy więc jeśli cokolwiek chcesz tam robić to przygotuj się na cięcie i spawanie. Ludzie wycinają filtr cząstek stałych, który znajduje się na dolocie do puchy (ta pod silnikiem). Podobno oprócz innego dźwięku nie ma pozytywnych zmian;
- większa dysza główna: ludzie wymieniają 145 na 160 i więcej. Na pewno odnosi to spalanie do ponad 3 litrów. Nie mam żadnych potwierdzonych informacji, że dało to choćby 1 KM więcej mocy. Są natomiast informacje, że "problemy" z zabawą dźwignią ssania przy zimnym silniku odchodzą w niepamięć - silnik pali bez ssania... co nie dziwi przy takiej dyszy.
- inny gaźnik: wiele osób pisało o chęci wymiany fabrycznego gaźnika na inny ale nigdzie nie doczytałem się żadnych słów zadowolenia. Prawdopodobnie ludzie odpuszczali sobie temat albo po zakupie okazywało się, że fabryczny gaźnik Mikuni jest jednak lepszy i nie ma się czym chwalić;
- zmiana cylindra na większy, czyli zwiększenie pojemności skokowej silnika. Silnik ten znosi obciążenia bez problemu do 175cc więc podniesienie pojemności skokowej silnika do 150cc nie jest ani trudne ani specjalnie niebezpieczne. Podnosi to moc silnika o około 2KM (czyli razem 12KM) a należy pamiętać, że taka pojemność wymaga już prawka A2 lub A... czy jest sens posiadając takie prawko grzebania w nowym silniku? Nie lepiej sprzedać i kupić coś mocniejszego?
- zmiana głowicy na sportową: ktoś kiedyś o tym pisał, że podobno jest możliwość zakupu głowicy, w której zawory mają większe średnice a co za tym idzie robi się z tego pseudo-sportowa maszyna... niestety nie doczytałem się żadnego komentarza użytkownika, który coś takiego zrobił i chciał się podzielić wrażeniami. Sam zestaw też jest dla mnie zagadką bo nie zauważyłem tego na aukcjach;
- dodatkowy filtr paliwa: taka drobna i tania rzecz a może zaoszczędzić sporo problemów w przypadku zatankowania syfiastego paliwka na przygodnej stacji. To jedna z pierwszych rzeczy jaką zrobiłem i polecam wszystkim. Oczywiście nie podnosi to w żadnym razie osiągów silnika a jedynie zabezpiecza gaźnik przed syfem od strony zbiornika paliwa;
filtr paliwa.jpg
... i cała masa innych rzeczy jaka tylko przyjdzie Ci do głowy ;)


Podsumowanie:
Junaczek RS 125 jest doskonałym wyborem dla osób, które celują w niedrogi ale niezawodny motocykl, dobry jakościowo, z którym nie będzie problemów, zwłaszcza tych głupich (rozkręcające się śrubki, pękające plastiki z powodu wady fabrycznej itd.). Tutaj mamy za rozsądną cenę naprawdę bardzo dobry jakościowo motocykl, porównywalny z japońskimi motocyklami tej klasy. No może nieco mocy mu brakuje ale za to spalanie na poziomie 2,4 - 2,7 l/100km czyni z niego naprawdę ekonomiczny sprzęt. Jeśli dodać do tego 13,5 litra miejsca w baku to mamy z prostej matematyki zasięg ponad 500 km na jednym tankowaniu a to już jest prawdziwy wyczyn, jeśli chodzi o motocykle w ogóle! Możecie sobie wyobrazić moją minę jak po przejechaniu grubo ponad 400 km zapłaciłem za benzynkę niespełna 40 zł... ;)

WADY:
- silnik zasilany jest gaźnikiem co ma swoje plusy ale ma też jeden minus: konieczność używania ręcznego ssania przy zimnym silniku. Na początku jest to mocno frustrujące, później się to po prostu robi i moto jedzie całkowicie normalnie;
- mała moc silnika nawet w stosunku do innych modeli 125cc. Mogłoby być zdecydowanie lepiej.
- nie nadaje się do szybszego podróżowania w grupie z mocniejszymi modelami - prędkość przelotowa 80-90 km/h i maksymalna 110 km/h jest tutaj bardzo dużym ograniczeniem. Motocykliści na mocniejszych maszynach będą mocno znudzeni;


ZALETY:
- niskie spalanie + stosunkowo pojemny zbiornik daje bardzo duży zasięg, około 500 km;
- mała masa własna, poniżej 130kg sprawia, że poradzi sobie z nim każdy kto ma ochotę pojeździć na motocyklu;
- bardzo dobra jakość wykonania, porównywalna do japońskich modeli. Nic się nie odkręca, nie ma niedoróbek. Jakość jest adekwatna do ceny;
- nadaje się do spokojnej turystyki. Jeśli jesteś w stanie pogodzić się z prędkością przelotową w zakresie 80-90km/h i maksymalną 110km/h to będziesz bardzo zadowolony(a). Mocno załadowany bagażem jechałem bez problemów z prędkością przelotową 80-90km/h przez około 400km;

Na koniec nieco zdjęć, głównie mojego egzemplarza ale nie tylko:
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.



ODPOWIEDZ