Bałkany 202x ?

Jeśli masz jakiś pomysł na zorganizowanie wyprawy lub jakiegoś spotkania czy zlotu to pisz o tym w tym miejscu
Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 25
Posty: 364
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

Bałkany 202x ?

#549

Post autor: szymekdan » 18 listopada 2018, 16:10

WYPRAWA ZAWIESZONA DO ODWOŁANIA Z POWODU KORONAWIRUSA
Z powodu stanu epidemiologicznego (jak zwał tak zwał) w naszym kraju i krajach, przez które jest planowany przejazd, poniżej planowany przejazd został zawieszony na czas nieokreślony. Wstępnie planowany jest na rok 2021 ale to również nie wiadomo... w zasadzie to nic nie wiadomo (...) :roll:
Póki co wcielam w życie "plan B", czyli POLSKA 2020

UWAGA!
Zmuszony byłem zmienić termin z września na czerwiec! (końcówka maja i 3 tygodnie czerwca). Tak, wiem. Mi też się to nie podoba...
mapa2020.jpg
Do przejechania jest około 5000 km (prawie na pewno będzie bliżej 6000 km).
Chcemy przejechać przez takie kraje jak:
- Polska;
- Czechy;
- Słowacja;
- Węgry;
- Serbia
(Kosovo?)
- Bułgaria;
- Macedonia;
- Grecja;
- Albania;
- Czarnogóra;
- Chorwacja;
- Słowenia;
- Włochy, Austria, Niemcy?
Powyższa mapa (obraz mapy) ma charakter orientacyjny. Dokładna trasa jaką pojedziemy będzie zależała od punktów na mapie jakie będziemy chcieli zaliczyć. Ostateczna trasa będzie zależała głównie od tych właśnie punktów. Najprawdopodobniej trasę będziemy sobie ustalać na bieżąco co dzień lub co kilka dni, w zależności od sytuacji w czasie jazdy. Głównym celem jest dojechanie do najbardziej oddalonego na południe punktu na kontynentalnej Europie - Grecja. Jest taki cichy plan, żeby przy okazji wjechać do Włoch, np. do Wenecji i przez Austrię kierować się w stronę Polski ale to zależeć będzie od wielu rzeczy, np. sił jakie nam pozostaną, stanu technicznego motocykli czy choćby stanu na koncie. Wszystko to będzie się klarowało w czasie podróży.

Czekam na Wasze propozycje jakichś ciekawych miejsc po drodze. A może jakaś zmiana trasy na nieco inne drogi?

Od razu piszę: w grę wchodzi wyłącznie asfalt. Jak ktoś sobie chce poszutrować... to nie ta impreza! To samo jeśli ktoś ma ochotę sobie poszaleć z większymi prędkościami (...). Będziemy przejeżdżać miejscami ponad 2000 km od domu więc nie uśmiecha mi się zdrapywać kogoś z asfaltu wraz z motocyklem i bagażem. To nie Polska, gdzie w razie czego ktoś podjedzie busem i nas pozbiera. Tak daleko nikt nie podjedzie. Dlatego pierwsza i jedyna zasada: bezpieczeństwo. Komu ta zasada przeszkadza to... nie zawracajmy sobie głowy nawzajem, naprawdę...

SPRAWY ORGANIZACYJNE:
- planowany termin wyjazdu: 29 maja - 21 czerwiec 2020 roku z Opola - maksymalny czas jaki sobie daję na przejechanie tej trasy;
- przed wyjazdem sprawdzać będziemy takie dokumenty jak: dowód osobisty, dowód rejestracyjny pojazdu, ważność paszportu, zieloną kartę, kartę ECUS. Pozostałe dokumenty wedle uznania;
- prowadząc motocykl (zwłaszcza większej pojemności niż 125cc) wymagane jest posiadanie prawa jazdy kat. A - żeby komuś nie przyszło do głowy wybierać się za granicę na kategorii B...
- bagaż pakujesz indywidualnie, wskazane jest sugerować się naszą propozycją. Wskazane jest posiadanie namiotu i całej reszty do namiotu aby nie było problemów ze spaniem w przygodnym miejscu;
- prędkość przelotowa może osiągać do 120km/h (staramy się nie jechać autostradami ani innymi drogami płatnymi) więc musisz dysponować takim pojazdem aby spokojnie takie tempo utrzymywać, również na wzniesieniach;
- jak się komuś mażą prędkości większe to niestety... nie to miejsce i nie ten czas. nie raz i nie dwa widziałem i słyszałem o motocyklistach, którzy mieli wypadek ponad 1000km od domu... nie mamy czasu na takie "atrakcje";
- noclegi będziemy starać się organizować w jakichś pensjonatach w czasie jazdy ale bardzo możliwe, że trzeba będzie przenocować kilka(naście?) nocy pod namiotem w miejscu przygodnym;
- wyprawa nie ma charakteru komercyjnego więc niczego nie musisz nikomu płacić przed ani po wyprawie. Nikt też nie będzie Ci zaglądał na konto. Musisz być jednak przygotowany zarówno na koszty związane z samą jazdą, wyżywieniem i spaniem jak również mieć jakiś zapas pieniędzy "w razie czego". Gotówka "na styk" to nie jest najlepszy pomysł... ale jak pisałem wcześniej - Twoja sprawa jak to zrobisz. Jadąc przez Chorwację w 2018 roku koszt benzyny dziennie to około 80 - 100 zł, wyżywienie 20-30 zł, spanie od 0 (za nocleg w przygodnym miejscu) do 50 euro za apartament (na dobę). Średnio trzeba liczyć minimum 150zł na dzień.

Ze względu na to, że wyprawa jest dość poważna czekam wyłącznie na poważne propozycje. Zrezygnować można w każdej chwili, w to miejsce zostanie wyznaczony ktoś inny. Grupa tez nie może być za duża bo oficjalnie nie wolno spać "na dziko" w Europie (co raczej będzie nam się zdarzać) więc nie chcemy za bardzo przyciągać uwagi.

Jeśli chodzi o zgłaszanie się do tej wyprawy to zrobimy to w następujący sposób:
- napisz do mnie maila na adres szymekdan@jednosladem.pl z tytułem "kandydat na Bałkany 2020" lub coś podobnego;
W treści maila poproszę o takie informacje jak:
1. Ilość osób (sam kierownik lub "z plecaczkiem");
2. Nazwa użytkownika z tego forum;
3. Numer telefonu komórkowego - może być potrzebny w przypadku np. powiadomienia Cię o możliwości transferu Twojego zgłoszenia z listy zapasowej na listę główną i tym samym możesz jechać z nami;
4. Marka i model motocykla;
5. Opis Twoich dotychczasowych doświadczeń w moto-turystyce, zwłaszcza tej międzynarodowej + jakaś dokumentacja (link do strony internetowej z Twoją wyprawą lub zdjęcia z ważniejszych miejsc z tej wyprawy;

Oto lista uczestników: (stan na tę chwilę; decyduje kolejność zgłoszeń)
1. szymekdan (Daniel) - Triumph Tiger 1050;
2. infinity - Suzuki DL650;
3. Norbas - Yamaha XTZ 1200 Super Tenere,
4. wolne miejsce
No to mamy komplet ale pamiętaj, że nic straconego: w razie jakby chętnych było więcej powstanie lista rezerwowa. To wcale nie znaczy, że jeśli ktoś pojawi się na liście rezerwowej to nie pojedzie: prawdopodobieństwo, że ktoś wyleci z listy podstawowej (zwłaszcza bliżej terminu wyjazdu) jest spore, więc należy być w gotowości do wyjazdu do ostatniej chwili. Zawsze można sobie gdzieś pojechać w tym terminie w inną trasę, ja tak zrobiłem w 2018 roku i nie żałuję.

Tyle słowa ode mnie, teraz czekam na Wasze sugestie.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.



Awatar użytkownika
Andzia
Aktywność:
Aktywność:
Posts w temacie: 1
Posty: 1
Rejestracja: 18 listopada 2019, 21:10
Motocykl: Yamaha fz8
Lokalizacja: Prudnik

Bałkany 2020

#555

Post autor: Andzia » 19 listopada 2019, 13:32

Ciekawa trasa w paru miejscach byłam i jeśli ktoś ciekawy mogę podpowiedzieć co nie co...
Szczególnie Rumunia, Tyrol, Chorwacja, Czarnogóra, oraz Całą Adriatycką..
W tym roku również planuje dalsze zwiedzanie Macedoni i Albani

Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 25
Posty: 364
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

Bałkany 2020

#557

Post autor: szymekdan » 19 listopada 2019, 14:41

Interesują mnie wszystkie ewentualne punkty, które znajdują się w okolicach >>TEJ<< trasy. Podrzucisz co nieco? :)

Awatar użytkownika
Norbas
Aktywność:
Aktywność:
Posts w temacie: 11
Posty: 16
Rejestracja: 28 grudnia 2019, 21:48
Motocykl: Yamaha XT 1200Z Super Tenere

Bałkany 2020

#569

Post autor: Norbas » 30 grudnia 2019, 13:05

Od jakiegoś czasu chodzi Mi po głowie taka wyprawa.Jak to wygląda od podszewki? Co trzeba zabrać a co nie koniecznie.Napisz proszę parę słów jak to będzie wyglądało. Pozdrawiam Norbert.

Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 25
Posty: 364
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

Bałkany 2020

#570

Post autor: szymekdan » 30 grudnia 2019, 18:18

Norbas pisze:
30 grudnia 2019, 13:05
Od jakiegoś czasu chodzi Mi po głowie taka wyprawa.Jak to wygląda od podszewki?(...) Napisz proszę parę słów jak to będzie wyglądało.
To jest bardzo dobry pomysł na aktywny urlop na motocyklu. Ta konkretna wyprawa będzie trwała maksymalnie 3 tygodnie ale na pewno nie krócej niż 2 tygodnie. W każdej chwili będzie można się odłączyć i np. pojechać do Polski czy w swoją stronę. Nie będę pytał o powód ale wymagam takiej informacji żeby nie było sytuacji, że sobie ktoś "zniknie" a mi nie pozostanie nic innego jak tylko powiadomić policję o zaginięciu (...)
Każdy dzień będzie inny, w każdym dniu będziemy w innym miejscu. Poruszać się będziemy mniej więcej według określonej trasy. Konkretną trasę będą wyznaczały kolejne "ciekawe miejsca" na mapie. Poruszać się będziemy od punktu do punktu. Od rana do około 14ej - 15ej. O tej godzinie zaczynamy szukać jakiejś knajpy z jedzeniem. W czasie jedzenia szukam potencjalnego miejsca do spania (na dziko! - a to nie jest legalne tam gdzie jedziemy więc musimy zachować maksimum dyskrecji!). Proponuję zabrać ze sobą kuchenkę turystyczną bo od razu piszę: ogniska nie będzie, chyba że będzie do tego wyznaczone miejsce. Ognisko to dym a dla miejscowych dym to potencjalny pożar a dla nas spore kłopoty. Nie gwarantuję też, że będzie dobra pogoda. Oczywiście jak będzie padał deszcz to szukamy dachu nad głową lub chociaż dobrego miejsca gdzie będzie można rozbić namiot. Musisz nastawić się na to, że część miejsc to będzie po prostu kawałek trawy gdzieś pod drzewem i jedyne co będzie rozsądne rozwijać to śpiwór z ewentualnym materacem / karimatą (polecam zdecydowanie gruby materac bo np. w Chorwacji dosłownie wszędzie są grube kamienie i się nie wyśpisz).
Jak będzie wyglądał dany dzień?
Plan jest jeden: nie ma planu. Mamy do dyspozycji kilka narzędzi jakie pozwolą nam w miarę komfortowo przeżyć tę przygodę w nowym miejscu. Po pierwsze mapa z trasą, po której mniej więcej będziemy się poruszać. Po drugie mapa z punktami jakie warto wg internetów odwiedzić. Po trzecie mapa z miejscówkami, które polecają inni i które nadają się na nocleg. Jak ta mapa zawiedzie to pozostanie nam szukać na własną rękę jakiejś miejscówki i w takim wypadku... szału nie będzie. Wbijamy się po prostu gdziekolwiek będzie miejsce i nie będzie tam ludzi. Żeby tylko można się było położyć i do rana zdrzemnąć.
Pierwsze dwa dni będą najdłuższe, w sensie pociągniemy kilometrów ile wlezie żeby dojechać jak najdalej. Dlatego, że będziemy "na świeżości". Od trzeciego dnia zaczną się problemy typu brak kąpieli, brak porządnego snu, brak czystych ubrań itp. Generalnie zaczną wychodzić rzeczy, o których większość z nas nawet nie myśli bo mając do dyspozycji dom z wyposażeniem nie ma takich problemów. Tam one się pojawią i radzę się na to przygotować.
Poranek będzie wyglądał podobnie: jak tylko słońce pojawi się na niebie, zawijamy jak najszybciej swoje klamoty i odjeżdżamy do miejsca, gdzie będzie można wypić kawę, zjeść śniadanie (prawdopodobnie pozostałe jedzenie z poprzedniego dnia) oraz porządnie spakować to co po przebudzeniu spakowaliśmy w pośpiechu. To wszystko już na spokojnie. Mamy czas na to aby wybrać sobie kolejne "ciekawe punkty" jakie będziemy chcieli zaliczyć w danym dniu. I jedziemy zaliczając je kolejno. Około 14ej - 15ej zatrzymujemy się w jakimś miejscu, gdzie można tanio i dobrze zjeść i na tym nasza jazda się kończy. Jest czas na odpoczynek, leżenie bykiem albo jak kto woli zwiedzanie okolicy. ja w tym czasie ogarniam miejsce do spania (oczywiście że na dziko! ;) ), do którego udamy się tuż po zachodzie słońca. Tak, żeby jeszcze była około godzina czasu na rozłożenie miejsca do spania, jak będzie woda to prowizoryczna kąpiel itp. Jak nie będzie wyraźnie oznaczonego miejsca na ognisko to nie palimy ognia - używamy kuchenek turystycznych. O ile przyłapanie nas po prostu na spaniu najprawdopodobniej zakończy się [piiiiii] (w najgorszym wypadku) to rozpalenie ogniska prawie na pewno zakończy się interwencją policji, straży pożarnej... mandatem i innymi nieprzyjemnościami... lepiej naprawdę odpuścić to ognisko. Po zmroku wykorzystujemy każdą minutę na sen. Może się zdarzyć, że nie będzie potrzeby rozbijać namiotu (żeby dzień później nie trzeba go było zwijać bo nie będzie czasu) więc pośpimy sobie pod chmurką - indywidualna decyzja każdego uczestnika. W takim przypadku proponuję korzystać z moskitiery bo owadów, które gryzą jest tam dość sporo. Szczególnie nie polecam spotkań z muchami mięsówkami, które pogryzły mnie w pierwszej połowie lipca a swędzące bąble miałem do końca września! Rano oczywiście jak najszybciej opuszczamy daną miejscówkę, zanim mieszkańcy zorientują się że nie są sami.
Co 3-4 dni (życie pokaże nam jak często) prześpimy się jak bardziej cywilizowani bikerzy - na jakimś cempingu. To będzie płatny nocleg ale tak trzeba. Trzeba się porządnie wykąpać, trzeba się porządnie wyspać bez obaw że ktoś się pojawi i będzie chciał nas pogonić, trzeba nabrać sił na kolejnych kilka dni. W 2018 roku próbowaliśmy spać wyłącznie na dziko ale tak się nie da. Temperatura + pot zrobiły z mojego ubrania gnój. Dlatego co jakiś czas będziemy zjeżdżać na cemping. Będę się starał wybierać jakieś ciekawsze miejsce żeby było tam co robić. Ale tego nie gwarantuję.

Jedziemy przez Rumunię, Bułgarię na samo południe Grecji - na najbardziej wysunięte na południe miejsce kontynentalnej Europy. Tam będziemy kilka minut (na zdjęcia) bo to po prostu chcę zaliczyć, nie ma tam nic ciekawego. W tym samym dniu ruszamy w kierunku Albanii. Nocujemy jeszcze w Grecji. Przejeżdżamy przez Albanię, Czarnogórę i wjeżdżamy do Chorwacji od południa. Niemal od razu mamy Dubrovnik. Tam spędzimy jeden dzień, kto był to wie dlaczego ;) Zanocujemy w okolicy Dubrovnika. Jeszcze dokładnie nie wiem w którym miejscu ale wybiorę coś dobrego.
Od kolejnego dnia mamy wybór: jechać na północ przez Serbię w stronę domu i kończyć tę wyprawę. Możemy też jechać dalej na północ wzdłuż wybrzeża. W miejscowości Senj trzeba będzie podjąć ostateczną decyzję: jedziemy w stronę domu czy w stronę Włoch, Austrii (Alpy), Niemiec.
Od razu piszę, że jeśli pojedziemy na Włochy, Austrię i Niemcy to nie ma co liczyć na dziki nocleg. Będą tylko noclegi w cempingach, ewentualnie w jakichś pensjonatach. Tam są za drogie mandaty w razie wpadki. I za bardzo nie ma co liczyć na pobłażanie. Chyba że ktoś zna sprawdzone miejscówki... chętnie wszyscy skorzystamy! ;)
Norbas pisze:
30 grudnia 2019, 13:05
Co trzeba zabrać a co nie koniecznie. (...) Pozdrawiam Norbert.
To jest temat typu niekończąca się opowieść. Można zabrać wszystko albo można nie zabierać niczego - jak wolisz. Nie zabierzesz namiotu to będziesz spać pod chmurką. Nie zabierzesz kuchenki turystycznej to nie będziesz miał na czym herbaty ugotować. Nie zabierzesz podstawowych narzędzi i materiałów - z każdą pierdołą będziesz dzwonił po serwis. Ja wiem, można pożyczyć od kogoś innego... ale jestem bardzo wyczulony na cwaniaków, którzy sami nie zabierają niemal niczego i liczą na to, że każdy inny będzie mu pożyczał... jak coś takiego stwierdzę to gwarantuję, że ode mnie niczego nie dostaniesz! Proponuję dogadać się w takich grubszych kwestiach, typu kompresor do pompowania kół - nie każdy musi to zabierać, wystarczy że jeden z nas będzie to miał. Z innymi rzeczami to samo: jak się z kimś dogadasz, że będziecie mieli jedną kuchenkę na dwóch to ja nie widzę problemów, itd.
Na pewno nie polecam ze sobą zabierać jedzenia. Ja na swoją pierwszą dalszą wyprawę ponabierałem słoików z gotowymi daniami i tylko mi one przeszkadzały. Tam gdzie jedziemy są takie same sklepy jak w Polsce, takie same markety, woda smakuje podobnie. Nie trzeba tego taszczyć ze sobą. Z jedzenia to zabierz jedynie coś na pierwszych kilka godzin podróży. jak już ruszymy to będziemy sobie robili pauzy, choćby na McDonalds czy KFC. Chociaż jak już będziemy na Bałkanach to będziemy szukać w pierwszej kolejności Pekarnicy (nie mylić z Pekarna)... to idealne miejsca na śniadania, kolacje i coś na drogę. Obiadki będziemy sobie gotować sami lub po prostu zjedziemy do jakiejś knajpy.
Na pewno warto zabrać ze sobą środki higieny, bieliznę na zapas, jakiś ręcznik. Do tego polecam zabrać jakieś ubranie: na turystyczne spacery oraz do pływania i na plażę. Nie gwarantuję, ze będzie słońce i nie będzie deszczu. Nie wiem jak Wy ale ja zabieram BARDZO przewiewny zestaw motocyklowy koloru białego (Adrenaline Meshtec 2) + jakieś ocieplacze pod spód na chłodniejsze dni + jakiś zestaw przeciwdeszczowy na wierzch. Nic więcej jeśli chodzi o ubranie na motocykl. W 2018 roku jechałem w lipcu przez Chorwację, Czarnogórę, Albanię... w czarnym zestawie i temperatura mało mnie nie położyła. Dobry kask z interkomem i to wszystko. Interkom bardzo nam pomoże ale go nie wymagam. W razie czego po prostu zjeżdżasz na pobocze a reszta zawraca i tyle. Ale oczywiście lepiej jest o tym powiedzieć po interkomie (...). Ja mam Senę i jak ktoś jeszcze będzie miał Senę to będzie super. Inne interkomy będą wykorzystywane raczej jako zestaw głośnomówiący do telefonów. Coś o interkomach i innych gażetach znajdziecie >>TUTAJ<<
Wyposażenie motocykla jest dość ważne więc o nim wspomnę: ładowarka USB to jak dla mnie podstawa, bez tego nie ma co wyjeżdżać. Dobra osłona przed wiatrem (wysoka szyba) chyba że przez te 20 dni chcesz słuchać huraganu... wybór każdego. Jak ktoś ma w motocyklu łańcuch to oliwiarka automatyczna albo coś do smarowania na drogę. Podgrzewane manetki przydadzą się w sytuacji jak dopadnie nas zimny deszcz w czasie jazdy aczkolwiek tam gdzie jedziemy raczej zimno nie będzie, wręcz przeciwnie. No może za wyjątkiem gór, gdzie ze względu na wysokość będzie po prostu pizgało. Przy wybrzeżu w czerwcu będą upały. A ja już nie zamierzam tonąć we własnym pocie... ;)

Konkretną listę co do bagażu ustalasz sobie sam(a). Możesz sugerować się naszą propozycją dostępną >>TUTAJ<< ale ostateczna decyzja zależy od Ciebie.

Polecam też obejrzeć kilka filmów jakie zrobiłem po Chorwacji w 2018 roku. Tam podpowiadam jakie są zalety i jakie zagrożenia w czasie takiej wyprawy. Przepraszam z góry za "smętny" charakter niektórych wypowiedzi ale lepiej o tym usłyszeć na filmach niż przekonać się o nich na własnej skórze gdzieś tysiące kilometrów od domu.

PS.
Zapomniałem o najważniejszym: przed rozpoczęciem podróży niestety trzeba poświęcić kilka złociszy na przygotowanie techniczne motocykla. Sama wymiana oleju silnikowego i filtra może okazać się za małym serwisem. Pamiętaj, że będziemy miejscami prawie 2000km od domu i za bardzo nie ma co liczyć na to, że jakiś kolega podjedzie i pomoże. Należy dołożyć wszelkich starań aby motocykl dojechał na własnych kołach od początku do samego końca. W związku z tym należy motocykl przygotować w taki sposób aby było możliwe przejechanie na nim około 10 tys km. To spory zapas bo raczej nie przekroczymy 7 tysięcy ale to będzie trasa, gdzie za bardzo nie będzie czasu ani możliwości aby sobie serwisować motocykl. Dlatego wszelkie łożyska, płyny, filtry i inne znane Ci usterki KONIECZNIE musisz usunąć. Wszelkie niedociągnięcia na pewno się zemszczą. Każda awaria, która w Polsce jest pierdołą, w Albanii może uziemić Twój motocykl na wiele dni. Ja w 2018 roku nie dopatrzyłem instalacji elektrycznej i na powrocie do Polski (w piątek o 14:15, kiedy wszelkie serwisy zaczęły się zamykać!) spalił mi się regulator napięcia i alternator. Jedno niedopatrzenie doprowadziło do zwarcia a zwarcie rozwaliło mi całe ładowanie. Tak to wygląda daleko od domu. Dlatego musisz zrobić wszystko aby jak najlepiej przygotować motocykl do tej podróży.

Awatar użytkownika
Norbas
Aktywność:
Aktywność:
Posts w temacie: 11
Posty: 16
Rejestracja: 28 grudnia 2019, 21:48
Motocykl: Yamaha XT 1200Z Super Tenere

Bałkany 2020

#571

Post autor: Norbas » 31 grudnia 2019, 15:59

No to dowiedziałem się sporo.

Skasowanu użytkownika 1387

Bałkany 2020

#581

Post autor: Skasowanu użytkownika 1387 » 07 stycznia 2020, 15:55

Cholera czeklista, warunki jakbyście na Syberię jechali ;)
W wielu tych krajach, gdzie się wybieracie, odpoczynek na łonie natury, kamping, namiot to u nich normalka.
Dziwię się, że chcecie spać na dziko. Owszem można, ale po co kiedy pola namiotowe, kampingi w takiej Rumunii, Bułgarii, Macedonii, Czarnogórze,czy Albanii, to sprawy groszowe.Rozłożysz się jak człowiek, wyśpisz, wykąpiesz, bieliznę po praniu wysuszysz. Czasem szkoda dziadować ;) My nie braliśmy na żadną wyprawę bałkańską namiotu, bo prywatne kwatery w latach 17,18,19 były tańsze niż w Polsce nad morzem czy w górach. Jedynie w Chorwacji ceny były mocno europejskie i Grecji. W takiej Czarnogórze wystarczy oddalić się nieco od takiego Kotoru i można spać na prywatnej kwaterze za 40-60zł w dwie osoby w czyściutkim i nierzadko nowym pokoju z pralką, suszarnią na ciuchy itd. A często jeszcze gospodarze za friko jeść dadzą i bimbru do woli można się napić i pointegrować z lokalesami. W Serbii, Rumunii to już w ogóle taniocha była u prywaciarzy.
Może być tylko problem z prywatnymi kwaterami dla większej ekipy i tak z lotu, żeby coś znaleźć dla większej liczby osób.
Do szukania kampingów i pól namiotowych może przydać się www.pitchup.com, albo aplikacje typu ACSI Europe czy tez Park4Night.
Kwatery prywatne, bardzo dobrze sprawdzał nam się na bałkanach booking.com

Co do awarii motocykla, to spokojnie wszystko da się ogarnąć. Poszukajcie na mapach google dużych serwisów moto. Jak będzie za drogo w razie awarii, to pokierują was do prywaciarzy. W Albanii jest chyba więcej dealerów Hondy niż w Polsce ;)
W Rumunii rozwaliłem filtr oleju i przewód układu chłodzenia. Sprawa rozwiązała się w prywatnym warsztacie. Dostaliśmy darmowy nocleg i kolację, później integracja na mieście. Zyskaliśmy nowych przyjaciół ;)
W Czarnogórze w ciemnej dupie, rozwaliliśmy przednią felgę. Koleś z szopy w ciągu dwóch godzin zorganizował prostowanie i spawanie+montaż. Znowu impreza, bimber, integracja i nowi przyjaciele ;)
Gdyby była konieczność holowania, to do 1500km holowanie w assistance oferuje Hestia.
Jak będziecie dalej, to możecie spróbować oferty firmy clicktrans.pl
Poczytajcie na stronie na czym to polega. Temat jest dobrze zorganizowany, tani i pewny w razie poważniejszej draki.

Co do ubezpieczenia zdrowotnego to nie polegałbym na samym EKUZ, bo można się zdziwić. Warto wykupić za kilkadziesiąt złotych indywidualne ubezpieczenie.

Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 25
Posty: 364
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

Bałkany 2020

#583

Post autor: szymekdan » 07 stycznia 2020, 16:51

Widzisz... niektórzy mają dużo czasu ale nie mają pieniędzy. Inni mają w ciul pieniędzy ale nie mają czasu. Oczywiście są też tacy co mają jedno i drugie ale ja takich nie mam w znajomych na FB ;)
Niestety, ja się zaliczam do tych, co by ewentualnie mieli czas ale niestety z pieniędzmi to już nie koniecznie. To znaczy jakby nie hipoteka, rodzina na utrzymaniu i drugie wakacje jakie trzeba rodzinie sfinansować (...) to by i pieniądze były. A tak niestety...
Dlatego te "60 zł" które dla Ciebie to groszowe sprawy, dla mnie to jest paliwo na cały dzień. W sumie 60 zł to żadne pieniądze ale... jeśli pomnożyć to razy ponad 20 noclegów to już wychodzi całkiem spora sumka. Jak dla mnie to jest spore obciążenie finansowe. Wolę podziadować 2-3 razy w sprawdzonym miejscu i na czwarty dzień zjechać w kemping żeby się przeprać i odpocząć. Wiem że to się sprawdza, przynajmniej w moim przypadku. Z resztą zobaczymy po drodze jak to wyjdzie. W 2018 roku nie planowałem wcale żadnych płatnych noclegów a życie to zweryfikowało po swojemu. W efekcie zapłaciłem więcej niż jakbym codziennie spał w jakimś kempingu. Dlatego teraz co 3-4 dni jest plan na kemping, żeby jednak odpocząć.
Co do wyposażenia jakie każdy zabiera to jest to kwestia umowna. W osobnym temacie umieściłem listę przykładowych rzeczy z opisem do czego to by się mogło przydać. Każdy zabiera to, co uważa za stosowne. Zasada jest prosta: jak czegoś nie zabierzesz to tego nie będziesz mieć. W Chorwacji jest jak jest i jak ktoś zabierze tylko karimatę to "ma pospane" (kamienie wielkości pięści mu to skutecznie uniemożliwią). Można nie zabierać kuchenki turystycznej ale wtedy nie gwarantuję, że będzie na czym podgrzać wodę na herbatę. Można nie zabierać żadnych narzędzi ani materiałów naprawczych wtedy najdrobniejsza awaria zakończy się serwisem... decyzja każdego kto się ze mną zabiera. Ja niczego nie wymuszam, po prostu informuję co się może wydarzyć, jakie warunki bytowania mogą się nam przytrafić i w związku z tym może być potrzebne" coś tam". Z resztą, jeździsz to wiesz jak jest ;)
Druga sprawa jeśli chodzi o "bytowanie w miejscu przygodnym" to jest przygoda. Uwierz mi, nic nie zastąpi miny zdziwienia rybaków, gdy zajechaliśmy na ich miejsce (kawałek trawy nad jeziorkiem) i poprosiliśmy o możliwość rozbicia namiotu. Napiliśmy się wiśnióweczki, pogadaliśmy aż nas ręce bolały... i poszliśmy spać. Za darmo, legalnie (bo za zezwoleniem właściciela terenu) i można było spać do dowolnej godziny. jedyna niedogodność była taka, że nie można było w żaden sposób skorzystać z wody w jeziorku... bo to była breja z żabami... strach tam rękę wsadzać a tym bardziej się kąpać ;)
Kolejna miejscówka koło Dubrownika... jak na złość nie ma w okolicy żadnej sprawdzonej miejscówki na motocykle i namioty a zastał nas wieczór... i trzeba było improwizować. Spanie 200m od jednego z najbardziej uczęszczanych miejsc widokowych i w drugą stronę 200m od zagrody dla koni, w taki sposób żeby nikt nas nie zauważył... to był wyczyn. Ale się udało! To właśnie nazywam przygodą ;)
Zdarzają się tez miejscóweczki nad samym jeziorem. Jedną taką zaliczyliśmy w Chorwacji. Był dostęp do krystalicznie czystej wody, było nawet jakieś rozpadające się molo... po prostu wymarzone miejsce do biwakowania, na totalnym odludziu. Tak więc zależy na co się trafi i jakie dane ma się do dyspozycji. Spanie na dziko nie jest takie straszne ;)
Innym razem znowu musieliśmy improwizować, bo miejscówka niby sprawdzona okazała się parkingiem tuż przy głównej drodze... może dla kamperów to wystarczy ale motocyklista nie zmrużyłby tam oka. O rozstawianiu namiotów nie było mowy. Dlatego trzeba było improwizować i wbiliśmy się komuś w gaj oliwny ;) Akurat się ściemniało więc nie spodziewaliśmy się wizyty właściciela. Zaraz po wschodzie słońca trzeba było... spieprzać, co tu dużo pisać... Ale przygoda była ;)

I tak to mniej więcej wygląda. Wtedy byłem głupi bo zamiast wbijać się na kemping to zaliczyłem 3 miejscówki typu kwatera prywatna, co tanie nie jest i w efekcie zapłaciłem łącznie więcej niż jakbym codziennie wjeżdżał na kemping. No ale człowiek głupi to się na takich błędach uczy. Zobaczymy jak będzie. Na razie nie planuję za dużo kempingów ale jak miejscówki okażą się na tyle denne, że nie będzie innego wyjścia to będą jakieś prywatne kwatery albo kempingi, zależy co będzie do dyspozycji.

Co do awaryjnych sytuacji to miałem w Chorwacji pecha. Nie chodziło tyle o rodzaj awarii (regulator napięcia + alternator) ale o czas jej wystąpienia: 14:30 w piątek. Akurat wszystko się zamykało, wszystkie sklepy i serwisy. Zanim wziąłem miernik do ręki, zanim dokopałem się do odpowiednich kabli i posprawdzałem co trzeba, to było już przed 16:00. A zwykły szary człowiek, nawet z dobrze wyposażonym garażem, nie przewinie mi alternatora. Regulator napięcia to mniejszy problem bo de facto można założyć najprostszy choćby ze skutera, żeby tylko wystarczył do ładowania akumulatora i zasilenia żarówek w motocyklu, żeby dojechać do domu. Ale niestety... serwisy się zdążyły pozamykać a ja w poniedziałek rano musiałem meldować się w pracy. Dlatego sytuacja zrobiła się nieciekawa. Totalnie załamał mnie "mechanik", który miał wszystko co do szczęścia było potrzebne (drut, maszynę do fachowego przewijania silników) ale odmówił naprawy bo "teraz on ma weekend, czyli czas dla rodziny". Tyle z moich doświadczeń jeśli chodzi o serwisowanie w czasie podróży. A jak już dowiedziałem się od agenta ubezpieczeniowego, że "to co do nich należało zostało zrealizowane", czyli dostarczyli mnie do najbliższego warsztatu, to już totalnie załamka. Więc nawet ubezpieczenie dodatkowe może się okazać niewypałem. W związku z tym gorąco namawiam do PORZĄDNEGO serwisu przed samym wyjazdem. Zakładam, że jeśli cokolwiek zostanie zignorowane to z całą pewnością się zemści i się popsuje na środku drogi. W zasobnik jedynie najdrobniejsze i najbardziej uniwersalne materiały i narzędzia. Żeby tylko można było się pierdołami we własnym zakresie zająć. Na grube rzeczy nie ma siły. Jak się coś spierdzieli to niestety... trzeba by wozić za sobą drugi motocykl z częściami zamiennymi... bez przesady.

Skasowanu użytkownika 1387

Bałkany 2020

#584

Post autor: Skasowanu użytkownika 1387 » 07 stycznia 2020, 17:16

Aaaa, ja myślałem, że ty tak chcesz cały czas na dziko jechać, to loozik rozumiem ;)
Rozumiem też, że każdy ma inne prioirytety i inne możliwości finansowe, nie wnikam.
Jednak w tamtych rejonach, ceny pol namiotowych nie są aż tak kosmiczne. Niekiedy mandat od np. macedońskiego strażnika, to nocleg z kolacją i lampką wina w knajpce. Wydaje mi się, że czasami nie warto. Czasami lepiej odpuścić jeden lub dwa kraje i zobaczyć więcej i bardziej odpocząć niż tłuc się np. po Bułgarii ;)
W końcu to urlop, wakacje, na które nierzadko pracuje się ciężko cały rok, albo i dłużej.
Po prostu dobrze zwolnić na dwa, trzy dni i poznać lepiej dany region, skosztowa" lokalnych przysmaków;) Nie samą jazdą człowiek żyje, a bałkany są na tyle blisko, że człowiek zawsze chętnie tam wraca.
Nie obraź się, ale wydaje mi się, że trochę za bardzo się spinasz. Zbyt radykalnie do tego podchodzisz.
Jesteś na początku motoprzygody, rozumiem, że chxesz do tego podejść profesjonalnie.
Przerabiałem to już dawno temu i wierz mi, że jest to niepotrzebne, a za 100-200tys.km sam będziesz z siebie się śmiał ;)
Oczywiście trzeba się przygotować, to ważne. Mój kolega, który przejechał całą Azję Centralną i Afrykę na starej xt 600 z jedną rolką bagażową na siedzeniu, jak tylko się napinam to m{wi:"Wicher wyluzuuuj" ;)

Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 25
Posty: 364
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

Bałkany 2020

#586

Post autor: szymekdan » 07 stycznia 2020, 17:45

Spinałem się 2 lata temu, jak się wybierałem pierwszy raz na kilka(naście) dni za granicę, bez języka, bez doświadczenia... w zasadzie to najchętniej zabrałbym ze sobą dom z garażem. Teraz nie jestem dużo mądrzejszy ale jednak...
Co co spinania się to jest to po części wymuszone długością trasy. Oczywiście plany planami a życie to zweryfikuje po swojemu. Niemniej jednak chciałbym zaliczyć samo południe kontynentalnej Europy. A skoro będziemy przejeżdżać w okolicach bardzo historycznych miejsc to zahaczymy i o nie. Niestety nie będzie za bardzo czasu na jakieś wnikliwe zwiedzanie. Trasa lekko licząc będzie miała długość minimum 6500km a jeśli policzyć "błąkania się" i szukania czegoś" oraz najbardziej rozszerzoną wersję trasy, to nie zmieścimy się w 7500km. A czasu nie naciągniemy. licząc w zaokrągleniu 20 dni to wychodzi średnio 375 km na dzień. Niestety, nie będzie za dużo czasu na zwiedzanie. Oczywiście będę się starał namówić innych aby przez Węgry czy Bułgarię tylko "przelecieć" ale to nie tylko moja decyzja, być może inni będą chcieli coś tam zobaczyć. Jak się uda trochę przyspieszyć i zrobić nieco lepszą średnią w poszczególnych dniach to mam takiego cichego plana, żeby dojechać do Chorwacji i nawet wynająć kwaterę na 2-3 dni (rozkładając koszt na 4 osoby to wyjdzie całe nic) i wtedy będzie można leżeć bykiem, zwiedzać dokładnie okolicę itd. Wcześniej raczej może nie być na to czasu.

Z tym profesjonalnym podejściem to nieco pojechałeś... :D
Profesjonalne podejście to zaplanowane noclegi, zaplanowana trasa lub kilka alternatywnych do wyboru, ubezpieczenie i noclegi z wyżywieniem w cenie. Transport motocykli na miejsce albo wynajem na miejscu a osoby w jakiś wygodny sposób (np. przelot samolotem)... tylko że to by było ze 3-4 droższa zabawa. Może jeszcze nie w tym wieku, jeszcze nie teraz :P

Z resztą, ten nasz plan ma to do siebie że to jest jedynie zarys trasy, jakieś ciekawsze punkty po drodze do wyboru + punkty na ewentualny nocleg... i to cały plan. Jak się komuś znudzi to się zawija i wraca do Polski albo jedzie w swoją stronę. W każdym momencie jest to możliwe tylko ma mnie o tym powiadomić i to wszystko. De facto jedziemy w grupie, umawiamy się że jedziemy razem ale nie widzę żadnych przeciwwskazań, żeby ktoś się rozmyślił bo "coś tam". Tak więc plan planem a jak to wyjdzie to się zobaczy. W 2018 roku też nie zamierzałem jechać za daleko, tylko Chorwację w dół i do góry... a dojechałem do Albanii. Tak to wygląda z planowaniem i realizacją tych planów. Nic na siłę. Ja sobie zdaję sprawę, że spać pod namiotem noc lub dwie noce to nie musi być to samo co spanie 20 nocy pod rząd, do tego ze świadomością, że w każdej chwili może pojawić się ktoś i będzie chciał nas pogonić (chociaż mi się jeszcze takie coś nie zdarzyło, ale jest to możliwe).
Wbrew pozorom jedyny plan to ten zarys trasy, te punkty na mapie i ograniczenie czasowe. Tyle. Co będzie po drodze to się zobaczy. Być może nikt nie bedzie miał ochoty na zwiedzanie Akropolu... to nie będziemy się pchać do Aten. Nie wiem, zobaczymy...
;)

ODPOWIEDZ