Bałkany z Grecją 2022

To jest najlepsze miejsce na opis swoich wrażeń, relacji z wypraw czy spotkań
Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 12
Posty: 413
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Zakopane
Zodiak:
Kontakt:

Bałkany z Grecją 2022

#809

Post autor: szymekdan » 31 lipca 2022, 15:00

11 dzień - Budapeszt
Kolejny dzień na kempingu. Pogoda była dobra więc wstaliśmy w dobrych humorach. Przed nami "tylko" koło 400 km do kolejnej europejskiej stolicy z bogatą historią: Budapeszt. Naszym celem był kolejny kemping: https://goo.gl/maps/Rx9FoCM4asq2TRhBA
1.jpg
Droga również w tym dniu była sprawna i szybka. Oczywiście na Węgrzech na autostradach nie ma bramek więc musiałem wykupić najtańszą winietę na 7 dni. Poprzednia była już nieważna. Na przyszłość będzie trzeba rozważać zakup droższej winiety. Być może będzie to bardziej opłacalne. Ale to nieistotne, to są "groszowe sprawy" w skali takiego wyjazdu.

Do kempingu dotarliśmy bezproblemowo o dość dobrej godzinie. Może to była kwestia tego, że wcześnie wyruszyliśmy a może pojechałem ciut szybciej autostradą... w każdym razie mamy sporo czasu na zwiedzanie Budapesztu!
Już w kempingu podczas załatwiania formalności miła pani pokrótce opowiedziała nam skróconą wersję historii miasta, dała w prezencie broszurkę z mapą miasta gdzie długopisem zaznaczyła miejsca warte odwiedzenia. Bardzo duży plus dla tej pani. Dzięki niej wiem, że Budapeszt składa się z dwóch części (Buda i Peszt), które są oddzielone rzeką. Kiedyś to były dwa oddzielne miasta. Niby nic ale jakoś inaczej teraz patrzę na to miasto.

Tak jak poprzednim razem, rozbiliśmy namiot i upchaliśmy do środka wszystko to co zbędne w czasie zwiedzania miasta. W związku z tym, że mieliśmy o wiele więcej czasu na zwiedzanie niż dzień wcześniej to mogliśmy sobie pozwolić na odwiedzenie większej ilości miejsc oraz na posmakowane dobrej węgierskiej kuchni. Przy okazji polecam restaurację Frici Papa, w której zjedliśmy naprawdę dobry obiad w bardzo dobrej cenie. Trafiliśmy tam przypadkiem idąc ulicą. Może komuś się przyda taka informacja.
2.jpg
Co do Budapesztu to wyglądał on wtedy tak:
3.jpg
4.jpg
5.jpg
6.jpg
7.jpg
8.jpg
9.jpg
10.jpg
11.jpg
12.jpg
13.jpg
14.jpg
15.jpg
16.jpg
17.jpg
18.jpg
19.jpg
Był to naprawdę fajny dzień. Udało się zrobić sporo kilometrów oraz zobaczyć piękny Budapeszt (o dobrym obiedzie nie wspomnę!). Do kempingu wróciliśmy około godziny 23.00. Pozapinaliśmy na motocykl to co zbędne w namiocie i do spania. Jutro ostatni odcinek: do domu.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.



Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 12
Posty: 413
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Zakopane
Zodiak:
Kontakt:

Bałkany z Grecją 2022

#810

Post autor: szymekdan » 31 lipca 2022, 15:40

12 dzień - powrót i podsumowanie wycieczki
Do domu zostało trochę ponad 300km więc już na spokojnie. Nawet jakby motocykl odmówił współpracy to laweta dowiezie nas pod dom - takie mamy ubezpieczenie. Co do trasy przejazdu to wybrałem krótszą ale spokojniejszą drogę przez Słowację. Mogłem jechać autostradą przez Koszyce ale czasowo niewiele bym zyskał, spaliłbym tylko zbiornik paliwa więcej.
1.jpg
Przejazd faktycznie był spokojny ale chwilami żałowałem że wybrałem taką trasę przejazdu. Kilka razy staliśmy na światłach w korku (roboty drogowe) i nie dało się tego w żaden sposób przyspieszyć. Nie byliśmy nastawieni na żadne zwiedzanie czegokolwiek bo oboje byliśmy już solidnie zmęczeni. Aby dojechać bezpiecznie do domu i w końcu odpocząć.

I tak się stało. Po południu wjechaliśmy pod dom i jedyne co mi zostało to... wnieść bagaże na 3 piętro...
Niestety, nie mam w tym miejscu nic więcej do napisania bo w tym dniu naprawdę nie robiliśmy żadnych zdjęć. Chodziło nam jedynie aby w końcu dojechać do domu.


PODSUMOWANIE
Jakby to napisać żeby samego siebie dalej nie pogrążać... no mogło być lepiej ale nie było źle. Należy zacząć od tego, że trasa była źle zaplanowana, to była podstawa kłopotów i od tego zaczęła się reszta. Naszym celem była Grecja a pokusiliśmy się na przejazd Chorwacją. Tym sposobem straciliśmy połowę czasu jaki moglibyśmy przeznaczyć na zwiedzanie Grecji. Drugi tydzień to już było tylko nadrabianie błędów z poprzedniego tygodnia. Oczywiście nie tak do końca. Do Zadaru było co najwyżej średnio (bardzo delikatnie pisząc). Później pogoda raczej nam dopisywała ale już mieliśmy co najmniej jeden dzień stracony. Trzeba było zasuwać do przodu kosztem zwiedzania... to ewidentnie nie podobało się mojej ładniejszej połówce. Na szczęście po przybyciu do Saloników wszystko się zmieniło. Spędziliśmy tam naprawdę fajny czas. Mnie osobiście kusi, żeby kiedyś jeszcze tam pojechać. Klimat tego co się tam dzieje bardzo mi przypadł do gustu. Jeśli w innych miastach do których w przyszłości się wybieramy jest podobny albo lepszy (wg informacji z Internetu) to już nie mogę się doczekać na przyszły rok.
Wracając do trasy przejazdu, powrót do domu pomimo tego że był dość długi (ponad 1500 km) o wiele lepiej wspominamy niż przejazd przez Chorwację. Oczywiście miały na to wpływ dwie rzeczy: zła pogoda w pierwszych dniach (zalany namiot już w pierwszą noc) oraz zbyt długa trasa jak na tak krótki czas.

Weźmiemy z tego naukę na przyszły rok i skupimy się tylko na Grecji. Drogę do Grecji zaplanuję autostradami, tylko żeby jak najszybciej dojechać. Co do samej Grecji to trzeba będzie to jakoś rozplanować po 2-3 dni na jedno miejsce, tak aby odpocząć, zwiedzić co się da i nacieszyć wolnym czasem. Gnanie do przodu tylko po to żeby zaliczyć trasę nie ma sensu. Planowanie zwiedzania przy tak długiej trasie jest naiwne - nie będzie na to dość czasu. Zarówno Zadar, Mostar jak i Belgrad "zwiedziliśmy" w dużym pośpiechu bo "już robiło się późno a od rana kolejny odcinek"... takie coś nie ma sensu! Nie ma ani przyjemności ani zwiedzania. Jest w zasadzie tylko przejazd. Zrozumieliśmy to i przekonaliśmy się na własnej skórze dopiero w Salonikach. Tyle że to już był drugi i ostatni tydzień. Było juz za późno żeby zobaczyć coś więcej. Oczywiście moglibyśmy to zrobić na zasadzie jechać a wieczorem zwiedzać ale na takie coś oboje nie mamy już ochoty. To nie działa. Zawsze jest "coś" co zatrzyma nas w trasie i czasu na zwiedzanie jest mało albo niemal wcale. Dubrovnik został całkowicie ominięty. Ani dnia nie leżeliśmy na plaży... no nie tak miało być...
... ale Saloniki były bardzo udane. W zasadzie od tego dnia jak tam przyjechaliśmy wszystko zaczęło się układać tak jak powinno od początku. Teraz przynajmniej wiemy jak to robić żeby było dobrze.

Trochę szkoda że tak to wyszło bo mam też świadomość jak dużo rzeczy minęliśmy po drodze, które były w planie a które trzeba było pominąć bo zaczęło brakować czasu. Kiedyś tam wrócimy ale z innym nastawieniem. Morał z tego taki: nie planować za dużo jeśli nie ma na to czasu. Lepiej zwiedzić miej miejsc ale porządnie niż wiele ale byle jak (albo wcale).
Ogólnie wspominam ten wyjazd mimo wszystko bardzo pozytywnie. Zaczęło się dziwnie, plan się zaczął walić już od samego początku ale później wszystko wróciło do normy i było bardzo fajnie. Jednym słowem będzie co wspominać.
2.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

ODPOWIEDZ