Dla kogo takie maszyny?

motocykle o pojemności skokowej silnika większej niż 1500cc
Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 3
Posty: 364
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

Dla kogo takie maszyny?

#220

Post autor: szymekdan » 27 sierpnia 2016, 00:25

Maszyny o pojemnościach większych niż 1 litr są adresowane tylko do dwóch grup ludzi:
1. Bardzo doświadczeni motocykliści, którzy mają przejechane na poważnych motocyklach setki tysięcy km, dla których ponad litrowa maszyna to po prostu kolejny etap motocyklowego hobby.
2. Kolekcjonerzy, którzy nie bardzo mają czas i ochotę na podróżowanie takim sprzętem ale mają ogromną ochotę na posiadanie takich motocykli w swoim garażu by się na nie gapić lub chwalić się przed innymi... a dlaczego nie?

Zdecydowanie niepożądaną grupą użytkowników są amatorzy wrażeń bez doświadczenia. Na sportowych maszynach zwyczajnie nie przetrwacie jednego dnia. Nie ma tutaj nawet mowy o "będę jeździł powoli aż się nauczę..." bo sportowe maszyny powyżej 1 litra pojemności nie jeżdżą powoli! Co innego czopery... ale te również nie są kierowane do nowicjuszy. Na szczęście w czoperach nie ma tyle niebezpiecznych koni co w sportach, co nie znaczy, że to łagodne maszyny codziennego użytku!

Na tych maszynach raczej nie podróżuje się codziennie do pracy,chyba że się jest prezesem dużej firmy. Pracując na niższych szczeblach mogłoby to być bardzo nieekonomiczne. Motocykle te nadają się znakomicie do turystyki - nie straszne są im żadne obciążenia, plecaczek z tyłu czy nawet dołączona przyczepa! - po prostu dodajesz gazu i odjeżdżasz. Mieszkasz w górach i masz ochotę odwiedzić morze? - nie ma problemu, obskoczysz taką trasę w weekend bez żadnego problemu.

Jestem ciekaw Waszej opinii na temat motocykli o pojemnościach większych niż 1 litr.



Skasowanu użytkownika 1387

Dla kogo takie maszyny?

#588

Post autor: Skasowanu użytkownika 1387 » 07 stycznia 2020, 18:18

Podróżować można wszystkim, niezależnie od pojemności i charakteru maszyny. Ta zajawka nie ma ograniczeń i niekoniecznie potrzeba do tego litra.
Będąc dawno temu w Norwegii, spotkaliśmy w okolicach Bergen grupę Polaków na skuterach różnej maści. Jedna grupa, która wystartowała wcześniej jechała na pięćdziesiątkach. Druga grupa, późniejsza, to skutery 125-250. Wszyscy uśmiechy na gębach, żadnej rywalizacji i podziałów, czysta esencja motocyklizmu. Motocykle o dużych mocach, pojemnościach i często masie, są dziś dla każdego. Zwłaszcza jak ktoś ma zachciankę i pieniądze, to często nie ma czasu na pójście drogą ewolucji. Kupuje najbardziej dopasiony motocykl... 1000,1200cm,100,150 koni. I o ile fantazja go nie poniesie i nie skończy w rowie, to często jest tak, że jedzie jakby sztyl od miotły połknął, a kolesie na cb500 młucą ich jak chcą i to bez żadnego wysiłku. Jeżeli ktoś ma IQ łopaty, to zrobi sobie kuku nawet na pocket bike'u. Jednak znam takich, co zaczynali od litra i miewają się znakomicie. Znają potencjał swoich maszyn, szlifują swoje umiejętności poprzez udział w szkoleniach itd, ale ci ludzię mają pod czaszką coś więcej niż wodę po ogórkach. Nie ma co uogólniać ;)

"Na tych maszynach raczej nie podróżuje się codziennie do pracy,chyba że się jest prezesem dużej firmy. Pracując na niższych szczeblach mogłoby to być bardzo nieekonomiczne."
Nie wiem skąd ty to bierzesz, ale albo mierzysz wszystkich swoją miarą, albo lubisz powielać jakieś dziwne schematy pseudoekonomiczne ;)
Nie jestem zamożnym człowiekiem, ale kiedy miałem maszyny o poj. 1000 czy 1200 jeździłem nimi codziennie do pracy i zarabiałem w tej pracy słabo, ale jakoś nie miażdżyło mnie to ekonomicznie.
Obiekty, które obsługuję zawodowo, to takie typowe obozy pracy, gdzie wykorzystuje się człowieka i wypłaca jakąś daninę. Pracownicy tych magazynów jeżdżą do pracy motocyklami. Widuję tam maszyny od 1000cm wzwyż, raczej wiekowe, więc zapewne paliwożerne ;) i z rozmów wynika, że ci ludzie na stanowiskach kierowniczych nie są;)

Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 3
Posty: 364
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

Dla kogo takie maszyny?

#592

Post autor: szymekdan » 07 stycznia 2020, 18:53

Pisałem to już... jakiś czas temu. Wtedy miałem trochę bardziej wypaczony obraz tej całej motoryzacji ;)
Wypaczony to znaczy, ze prawdopodobnie nie jeździłem jeszcze czymś większym niż 125cc (Junaczek RS125) i takie maszyny jak litrowy CBR to była maszyna dla samobójców... wedle tego co mi się wtedy zdawało. No bo po co komu motocykl, który jeździ szybciej niż 140km/h? Takie jest rozumowanie bardzo wielu użytkowników 125cc i takie było moje na tamten czas. Kompletnie nie brałem i do tej pory nie biorę pod uwagę maszyn typu chopper i podobne bo jak dla mnie to jest sprzęt do lansu a nie do jeżdżenia. No i tym sposobem to się idealnie nadaje do dojazdu do pracy. Takie moje zdanie i szybko się nie zmieni.

Awatar użytkownika
MikiZ75
Aktywność:
Aktywność:
Posts w temacie: 2
Posty: 21
Rejestracja: 28 grudnia 2019, 21:30
Motocykl: GL 1800 + Venture 1300
Lokalizacja: Wrocław
Zodiak:

Dla kogo takie maszyny?

#594

Post autor: MikiZ75 » 09 stycznia 2020, 18:40

Tak jak wspomniał "Wicher"; wszystko zależy od tego co ktoś ma w głowie. Co prawda, prawdziwą jazdę zaczynałem na Jawie TS ale od razu po Jawie przesiadłem się na GPZ 900 - przepaść. Bestia okazała się do opanowania a pojemność była gwarantem bezpieczeństwa na zasadzie odkręcam i już mnie nie ma; mam na myśli wyprzedzanie.
Zawsze lubiłem ciężkie motocykle sportowe bo ich silniki nie są wyżyłowane przez co maja większą żywotność. Nie chodzi o to, żeby wykręcać silnik na maksa ale żeby móc odkręcić kiedy robi się gorąco. Moim wyśnionym motocyklem była Honda CBR 1100; BlackBird był i jest nadal dla mnie idealnym motocyklem. Jeździłem tym motocyklem nawet 50 km/h pokonując jakieś drogi między małymi wioskami; jeździłem szutrami, po łąkach; tak, tak; da się gdy kolega ma Transalpa ;)
Osobiście polecam większe pojemności ale nie jako pierwszy motocykl. Duża pojemność wymaga jednak już myślenia zarówno za siebie jak i za innych, bo odnoszę wrażenie, że młode pokolenie motocyklistów zapomina o zasadzie ograniczonego zaufania i liczą na to, że jadąc ponad 200 km/h ktoś wyjeżdżający z podporządkowanej ich widzi.

Awatar użytkownika
szymekdan
Administrator
Administrator
Posts w temacie: 3
Posty: 364
Rejestracja: 30 marca 2016, 14:02
Motocykl: Triumph Tiger 1050 2011
Lokalizacja: Opole
Zodiak:
Kontakt:

Dla kogo takie maszyny?

#598

Post autor: szymekdan » 09 stycznia 2020, 22:15

MikiZ75 pisze:
09 stycznia 2020, 18:40
Tak jak wspomniał "Wicher"; wszystko zależy od tego co ktoś ma w głowie. (...)
Nie tylko. Ja już z szaleństw dawno wyrosłem. Problem był z czym innym: brak doświadczenia + krótkie nóżki + ciężki motocykl (VFR800) i był problem przy parkowaniu / minimalnych prędkościach. Jak tylko zapominałem się, że potrzebuję niemal równego podłoża po obu stronach do startu czy zatrzymania się to wyjebka (parkingówka ale jednak). Pod koniec, zwłaszcza jak zaliczyłem Chorwację z pełnymi bagażami, miałem już ten motocykl opanowany na tyle, że taka wyjebka mi nie groziła. Ale do tego czasu to była zgroza. Dwa razy malowałem motocykl a jak i to porysowałem to sprzedałem to w... nowemu właścicielowi. Ma dłuższe nogi to nie będzie miał tego problemu.
Teraz mam motocykl niby mocniejszy, lżejszy (to na pewno, przesiadka na Triumpha to jak przesiadka na rower) i nie ma mowy o takich rzeczach. Z resztą, mam gmole w razie jakby jednak znowu coś poszło nie tak.

Tak że w dalszym ciągu uważam, że przesiadka z 10-konnego Junaczka na 100 konna VFR w moim przypadku to był BARDZO głupi pomysł. Już bym lepiej zrobił jakbym od razu kupił tego Triumpha albo przynajmniej tigera 800-tkę. VFR800 (ten konkretny model) to bardzo głupi pomysł na pierwszy poważny motocykl. Właśnie nie tyle na moc co na dużą masę, szeroką kanapę... to nie jest moto dla kurdupli.

Dzisiaj bym ten post (pierwszy) napisał nieco inaczej. Niestety, zdaje się, że wtedy jeździłem jeszcze junaczkiem i moja wiedza na temat większym motocykli była jedynie "internetowa" a kontekst był raczej "sportowy" - maszyny sportowe powyżej litra mogą zrobić krzywdę niedoświadczonemu motocykliście i tak to należy odbierać. Nie pisałem o motocyklach turystycznych czy tym bardziej o chopperach bo na tamten czas nie byłem nimi kompletnie zainteresowany. Oczywiście że chopper litrowy jest do opanowania bo to nie są motocykle do prędkości ani nie wyrywają nadgarstków. Teraz to wiem. Wtedy "litr" w porównaniu do tego co ja miałem to był kosmos. Dzisiaj litr to po prostu motocykl, jaki by nie był. Ale tak czy siak nie polecam jako pierwszy poważny motocykl kupować tak wielki sprzęt. Ludzie, którzy zsiedli ze 125cc powinni bardziej kupić coś lżejszego, między 400-800cc i dopiero po opanowaniu takiej maszyny z czystym sumieniem polecam co tylko dusza zapragnie.

Wiem bo sam to niedawno przerabiałem i wiem że takich jak ja jest cała armia. Porobili prawko kat A, sprzedają junaczki i inne romety i ślinią się przed portalami w poszukiwaniu motocykla docelowego czyli najlepiej H2R (jeśli to miałby byc sport) albo chopper 1,5 litra lub więcej. Jeśli turystyk to wyłącznie GS1200... takie jest zdanie tych ludzi bez doświadczenia, bez umiejętności. Chcą jak najszybciej spełnić te swoje marzenia. Później jest zawód na drodze bo prosta sprawa a tu wyjebka... gdzie przy mniejszej maszynie dałoby się to opanować. Co by to nie było.

... tak gwoli wyjaśnienia "co autor miał na myśli" ;)

Awatar użytkownika
MikiZ75
Aktywność:
Aktywność:
Posts w temacie: 2
Posty: 21
Rejestracja: 28 grudnia 2019, 21:30
Motocykl: GL 1800 + Venture 1300
Lokalizacja: Wrocław
Zodiak:

Dla kogo takie maszyny?

#599

Post autor: MikiZ75 » 10 stycznia 2020, 06:44

Rozumiem, z tym, że ja mam 186 cm wzrostu więc na 600-etkach przyjmowałem pozycję embrionalną ;)
Ale fakt, faktem, że po 9 letniej przerwie, ruszając zakupioną Venture strasznie machałem kierownicą i wróciłem do sprzedawcy bo sądziłem, że mam zbyt niskie ciśnienie w przedniej oponie ale to jednak mi się ręce tylko trzęsły ;) Zresztą przesiadając się ze ścigacza na Cruiser-a o wadze 400 kg uczyłem się jeździć od nowa; w zasadzie to nadal mam świadomość, że jeszcze go nie opanowałem. GL akurat prowadzi się jak skuter; od dziwo sprawdziły się wszystkie pozytywne opinie o jego prowadzeniu i wyważeniu.

ODPOWIEDZ